Bleach OtherWorld PBF
Argentyna, Riquel (zniszczone) - Wersja do druku

+- Bleach OtherWorld PBF (http://www.bleachow.eu)
+-- Dział: Świat Żywych (/forum-6.html)
+--- Dział: Reszta Świata (/forum-39.html)
+---- Dział: Ameryka Płd. (/forum-63.html)
+---- Wątek: Argentyna, Riquel (zniszczone) (/thread-586.html)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10


Argentyna, Riquel (zniszczone) - Samo Zło - 19-05-2014 13:28

Niewielka miejscowość położona na zachodzie Argentyny, bardzo blisko granicy z Chile. Dojazd tam jest dość utrudniony ze względu na fakt, że właśnie w tej okolicy znajdują się najwyższe szczyty And, między innymi Aconcagua mająca blisko 7000 metrów n.p.m.. Miasteczko często jest odwiedzane przez alpinistów, którzy obierają sobie za cel zdobycie pobliskich góry. Riquel jest także osadzone dość wysoko, a co za tym idzie - powietrze tutaj jest nieco rzadsze. Turyści, którzy nie mają wyrobionej odpowiedniej kondycji, niezwykle szybko się meczą.


RE: Riquel - Maru - 21-05-2014 23:51

Nie żeby zupełnie inne i surowsze warunki atmosferyczne przeszkadzały mu w funkcjonowaniu, ale nie przepadał za nimi. Pierwsze starcie z chłodnym, ciężkim powietrzem górskim nie było zbyt przyjemne, ale wystarczył jeden oddech, aby się przystosować. To i tak nijak miało się do najwyższego szczytu świata, Mount Everest, na którym to nie tak dawno Maru zwiedzał lewitujący zamek. Podczas tych kilku sekund oczekiwania aż Kazuma wyjdzie za nim z Garganty, zaczął już wyszukiwać zmysłem duchowym wyraźnych źródeł reiatsu w okolicy.


RE: Riquel - Kuwabara Kazuma - 24-05-2014 11:04

Rozpoczęła się kolejna zwariowana historia, którą Kuwabara Kazuma zapamięta w stopniu nie mniejszym od pamiętnego pościgu po autostradzie. Krótka podróż wąską ścieżką stworzoną przez energię duchową Maru przez niespotykane w prawdziwym świecie ciemności Garganty doprowadziły dwójkę do świata znanego większości jako Hueco Mundo. Piaszczysta domena wszystkich pustych nie zaoferowała nawet jednego promyczka słońca, gdyż w chwili gdy rudowłosy postawił swe stopy na piaskach pustyni księżyc oraz gwiazdy panowały na niebie. Ku swojemu zdziwieniu nie napotkali na nawet pomniejszego Hollowa podczas ich krótkiego postoju gdy zatrudniony przez Gildię stwór otwierał kolejne przejście... tym razem do miejsca docelowego ich podróży. Zapewne dwa tygodnie temu każdorazowe dziwne zjawisko powodowałoby opadnięcie szczęki rudzielca, lecz uzbrojony dziś uzbrojony w dodatkowe informację i odrobinę więcej akceptacji niż zwykle dzielnie opierał się pokusie wykrzykiwania zaskoczonych kwestii. Nawet gdy okazało się, że w przeciągu kilkunastu minut przemknęli przez odległość dobrych kilku tysięcy kilometrów.

- Więc.... jaki masz plan?


RE: Riquel - Samo Zło - 24-05-2014 11:41

Różnica w doświadczeniu i umiejętnościach już na samym początku dała o sobie znać. W momencie, gdy Kazuma wyszedł z czeluści Garganty, Maru już kończył skanować całą okolicę swoim szóstym zmysłem. W gruncie rzeczy nie wyczuł niczego konkretnego z miejsca, w którym się obecnie znajdowali. Jednakże z kierunku, gdzie na horyzoncie malował się majestatyczny szczyt Aconcagua, wliczający się do Korony Ziemskiej, do jego umysłu dobiegało dość dziwne uczucie. Nie było to żadne klarowne źródło reiatsu, które można by było jasno sklasyfikować, jako Shinigami lub Hollow. Niestandardowa aura, z którą w zasadzie jeszcze się nigdy nie spotkał. Problem w tym dodatkowo, że nie wiedział, co ma o tym sądzić. Istniało wiele możliwości istnienia takowej anomalii, chociażby te najbardziej oczywiste, jak nieudolna próba zamaskowania prawdziwego źródła, może po prostu brak odpowiednich środków do jego zabezpieczenia, czy też celowe działanie dystrakcyjne. Ciężko było stwierdzić, ale jedno było pewne - tutaj zdecydowanie coś było nie tak. Okolica wydawała się być niespokojna, nawet pomimo faktu, iż Maru nie wyczuwał tutaj obecności ani Bogów Śmierci, ani Pustych, czyli praktycznie dwóch podstawowych ras, które swe nosy wciskają w każdy kąt na ziemi.
Przy okazji oczy Maru oraz Kazumy napotkały na niewielką mieścinę nieopodal ich obecnego położenia - zapewne owe Riquel, o którym mówił Vincent. Stan budynków oraz "styl" architektoniczny nie wskazywał, jakoby miasto dysponowało jakimś pokaźnym budżetem. Prawdopodobnie głównym źródłem zarobku byli tutaj alpiniści oraz turyści szukający naprawdę ciekawych miejsc do zwiedzenia. Jednakże powodowało to, że Riquel miało w sobie trochę uroku, co zawdzięczało też po części malowniczej okolicy, w jakiej było położone.



RE: Riquel - Maru - 25-05-2014 01:58

Tego mógł się spodziewać w tym miejscu. Wszechobecna aura nieznanego pochodzenia mogła oznaczać wiele rzeczy. W pierwszej kolejności przypomniała Zmodyfikowanej Duszy o eksploracji zamku w Himalajach. Wewnątrz niego również natknął się na bliżej nieokreśloną energię, która dodatkowo tłumiła jego zmysły duchowe. Jak się później okazało, działo się tak za sprawą dziwnego artefaktu, będącego zarazem sprawcą wszystkich tamtejszych anomalii. Jeżeli w tych górach również ukrywali coś podobnego, to możliwe, że posiadało jeszcze większą potęgę, skoro docierało to do niego z takiej odległości. Obecność aury mogła świadczyć również o pewnym sposobie zamaskowania źródeł reiatsu. Ta opcja wydawała się równie interesująca i obiecująca, gdyż oznaczałoby to, że sekta stanowiąca cel ich zlecenia musi skrywać tutaj coś naprawdę ważnego.

– Czujesz to? – zapytał Kazumy, choć niespecjalnie miał nadzieję, że jego niewytrenowany zmysł duchowy wyłapie dziwne zjawisko. – Ciężko mi określić, czy są tak daleko, że nie mogę ich namierzyć, potrafią doskonale maskować reiatsu, czy może ta nietypowa aura ukrywa ich energie. Pewne jest jednak, że coś się tutaj dzieje. Co do planu... w pierwszej kolejności mam do ciebie prośbę. Nie staraj się ukrywać swojej energii duchowej. Prędzej czy później i tak wyczują tak potężne reiatsu, a w naszej sytuacji... lepiej gdy stanie się to prędzej. Na początek pokręcimy się trochę po mieście i przy odrobinie szczęścia, nie będziemy musieli ich szukać. Sami nas odnajdą. Ja natomiast nałożę na siebie specjalną technikę kamuflującą i wyciszę swoją energię. Niech myślą, że tylko jedna osoba została wysłana do tego miejsca. Kiedy zaczną cię śledzić i obserwować, powinienem z łatwością ich wykryć. Potem wystarczy tylko dorwać ich i zmusić do mówienia. Będę szedł cały czas obok ciebie, ale nikt nie będzie mógł mnie zobaczyć. Mam nadzieję, że masz przy sobie komórkę. Jeśli będziesz chciał coś do mnie powiedzieć, gdy będę niewidzialny, wyciągnij ją i udawaj, że z kimś rozmawiasz. Usłyszysz mnie bez problemu, technika nie działa na zmysł słuchu. Jeśli natomiast nikt nie zainteresuje się twoją obecnością w tym miejscu... wtedy będziemy myśleć nad innym planem. Gdybyśmy jakimś sposobem zostali rozdzieleni, musimy zwyczajnie improwizować. Pamiętaj tylko, aby unikać otwartej walki. W miarę możliwości staraj się likwidować wrogów jak najszybciej i najdyskretniej. Jakieś pytania?

Jeśli Kazuma nie miał żadnych wątpliwości, Maru narzucił na siebie Kyakko, którego używał tak niezliczoną ilość razy, że mógł z niego korzystać już nawet bez wypowiadania numeru i nazwy na głos. Potem zaczął iść w kierunku miasteczka tuż obok towarzysza.


RE: Riquel - Kuwabara Kazuma - 26-05-2014 15:23

- Nie.

Niemalże natychmiastowa odpowiedź padła z ust Kuwabary, który zapewne słusznie podejrzewał że zwierzęce zmysły kociego zabójcy wychwyciły coś niedostępnego żółtodziobom. Jakkolwiek by nie nazwać niezwykle szybkie opanowanie przez rudzielca absolutnych podstaw kontroli jego ogromnego potencjału duchowego, niezmiennym faktem pozostawało to że brakowało mu najzwyczajniejszego doświadczenia w wychwytywaniu niepozornych zmian wiszących w powietrzu.A jako że sam nieświadomie wytwarzał w cholerę takowych szczególików zdradzających jego własną pozycję oraz moc, nie mógł odfiltrować nie wytwarzanych przez siebie nienaturalnych bodźców od innych. Sprawa zupełnie inaczej wyglądała z czujnych oczu Maru, który zapewne niejeden raz zjadł swoje zęby na wyszukiwaniu czyjeś ukrytej obecności i doskonale wiedział na co powinien zwracać uwagę. Ta wielka różnica doświadczenia w stosunku do Kazumy czyniło zabójcę w ciele kota czymś na kształt lidera małej grupy, którego plan zapewne jest o wiele bardziej przemyślany od wszystkich jakie rudy mógł obecnie wymyślić i zrealizować. Jak się szybko okazało, owa bardziej instynktowna decyzja była całkiem trafna.

- A nie będzie lepiej abym chociaż udawał, że staram się pozostać poza ich świadomością? Takie otwarte obwieszczenie przybycia przez kogoś emanującego energią duchową, w pierwszej kolejności przyniesie na myśl plan wykorzystujący przynętę. Nie lepiej aby uznali mnie za pojedynczego, silnego aurą aczkolwiek nie do końca niekompetentnego gościa którego jakaś organizacja posłała aby powęszył? - Wypowiedział jedyną sugestię jaka przyszła na jego myśl. - Oczywiście postąpię jak będziesz uważał za słuszne, lecz sądzę że Twoje podejście będzie ciutkę zbyt oczywiste.


RE: Riquel - Maru - 27-05-2014 18:31

– Owszem, będzie – stwierdził z przekonaniem. – Możemy oczywiście zagrać ostrożniej, choć nie ukrywam, że zależy mi na czasie. Pamiętasz zapewne, że przed nami wysłano tutaj pewną kobietę o imieniu Diane. Znam ją osobiście. Nie zerwałaby kontaktu bez naprawdę poważnego powodu. Mam co do tego złe przeczucia. Jeśli ją dorwali, na pewno wiedzą, że nieznana im organizacja nie poprzestanie na wysłaniu tutaj jednego agenta. Z tego co obecnie wyczuwam, nasz potencjalny cel znajduje się dość daleko, a być może dodatkowo ukrywa swoją obecność przy pomocy bliżej nieokreślonej techniki lub urządzenia. Możemy więc rozegrać to w jeszcze inny sposób... zaczniesz od tłumienia swojej energii w granicach swoich możliwości. Jeśli po dłuższym czasie nie zwrócisz na siebie ich uwagi, będziesz stopniowo podnosił jej poziom. Wciąż może wydać im się to podejrzane, ale nie sądzę, aby całkowicie zignorowali obecność osobnika z wysokim reiatsu w mieście. Jeśli wyślą kogoś do obserwacji, z pewnością go namierzę. Dodatkowo, na wypadek gdyby posiadali naprawdę skuteczną sztuczkę maskującą energię, będę co jakiś czas sprawdzał okolicę z góry.


RE: Riquel - Samo Zło - 27-05-2014 21:38

Krótka narada i można było rozpoczynać dochodzenie w dwóch niezwykle istotnych dla Maru sprawach. Pierwsza dotyczyła oczywiście domniemanej aury Czarnej Pięczeci, czyli bezpośrednio celu ich zlecenia, a drugą stanowiła osoba Diane. Francuska Fullbringera zaginęła w tych okolicach ostatnio, więc zabójca Sotaicho tym bardziej miał powód, aby zainteresować się sytuacją w górskim argentyńskim miasteczku.
Riquel znajdowało się raptem z trzysta - czterysta metrów od obecnego położenia Maru oraz Kazumy, więc nie musieli pokonywać zbyt dużego dystansu. Pierwszą rzeczą, która wręcz natychmiastowa rzuciła się temu duetowi w oczy oraz uszy był panujący tutaj absolutny spokój. Teoretycznie było to miasteczko górskie, żyjące z turystyki oraz szukających wyzwań alpinistów, więc można było odhaczyć już drugi punkt na liście niepokojących zdarzeń. Każdy kolejny krok w stronę Riquel jedynie utwierdzał ich w przekonaniu, że tutaj życie chyba nie wygląda tak, jak powinno. Co prawda w końcu natknęli się na mieszkańców tej mieściny, jednakże zdawali się oni być dość podejrzliwi wobec każdego. Parę osób przemknęło przez ulice, zmierzając albo do swych domów albo z konieczności do sklepu po jakieś zaopatrzenie. Nikt nie spacerował, nikt nie rozmawiał głośno, ani nie tracił czasu na nic innego. Wszyscy wiedzieli, czym się mają zająć i zamierzali się tym zająć tak szybko, jak jest to tylko możliwe. Parę osób obrzuciło swym spojrzeniem również wchodzącego do miasta Kazumę, albowiem Maru pozostawał pod okryciem zaklęcia Kyakko, lecz nie wykazali wobec niego nadmiernego zainteresowania. Można było u nich dostrzec podejrzliwość, może nawet swego rodzaju wrogość wobec przybyszów, aczkolwiek nikt tego jakoś mocno nie okazywał. Życie w Riquel zdecydowanie do normalnych nie należało. Nikt tutaj nie zachowywał się tak, jak powinien, a przynajmniej nie tak, jak mogli sobie to wyobrażać Fullbringer oraz zmodyfikowana dusza. Pytania i wątpliwości namnażały się z każdą sekundą.
Jakby tego wszystkiego było mało, miasteczko nie było także zbytnio zadbane pod względem estetycznym. Tu i ówdzie walały się jakieś śmieci, a przy krawężnikach, studzienkach i ogółem nieco trudniej dostępnych dla kogoś o rozmiarze człowieka miejscach przebiegały regularnie szczury. Ogółem był to dość nieprzyjemny widok, który paradoksalnie chyba nie przeszkadzał mieszkańcom Riquel. Kilka razy gryzoń przebiegł pod czyimiś nogami. Do tego jeszcze insekty i inne paskudne robactwo. Maru spacerując spokojnie obok Kazumy o mało nie rozdeptałby jakiegoś niewielkiego czarnego pająka, który pozostawiłby na jego łapie niezbyt ładny dla oka ślad.



RE: Riquel - Kuwabara Kazuma - 31-05-2014 01:54

Niewątpliwie przygnębienie było uczuciem jakie panowało w we wszystkich sercach mieszkańców niewielkiej mieściny jaką było Riquel. Którykolwiek miejscowy na jakiego padł wzrok rudego przybysza szybko załatwiał swoje ustalone wcześniej sprawy, starając się jak najszybciej powrócić do bezpiecznego domowego zacisza. Niektórzy z nich na spojrzenie Kazumy odpowiadali niemalże wrogim nastawieniem, z którego biło także podejrzenie o popełnienie jakiś najgorszych zbrodni przeciwko lokalnej społeczności. Najnowszy nabytek stosunkowo młodej organizacji jaką była Yawata mógłby przysiąc, że zdecydowana większość z nich bez największego wahania zrzuciłaby na jego osobę winę za każdy papierek pałętający się po ulicy oraz za każdego robala i szczura jakie przez nią przemykały. Żadna jednak osoba nie była gotowa otwarcie wystrzelić z takim oskarżeniem, lecz w kierowana lękiem o nieznanej przyczynie czym prędzej załatwiała swoje sprawy po czym znikała do domu. Całe takie zachowanie powodowało wytworzenie atmosfery typowej miejskiej niebezpiecznej dzielnicy slumsów. W powietrzu niemalże wisiała atmosfera wyczekiwania na kolejną strzelaninę, w której nikt nie chciał mieć najmniejszego udziału. A wszystko zdawało miało mieć swój początek wraz z przybyciem jakiegoś bądź jakiś przybyszów. Tak przynajmniej podpowiadał Kazumie instynkt, bazujący na obserwacji zachowania mieszkańców.

- What the hell... It's really creepy out here.

Żaden normalny człowiek nie pozostawiłby bez komentarza wszechobecną atmosferę przygnębienia, a już szczególnie Kuwabara Kazuma którego komentowanie wszystkiego wokół stanowiło istotną część osobowości. Każda kolejna uliczka jaką mijał utwierdzała go w przekonaniu, że cokolwiek spadło na malutką górską miejscowość bardzo skutecznie ją unicestwiało. Każdy człowiek jaki tutaj przebywał musiał choć raz przyrównać miasteczko do zdechłego trupa, którego powoli zżerają robale oraz głodne szczury. I byłoby to niezwykle trafne porównanie. Niestety jednak takowe porównanie nie zbliżało nikogo do odkrycia przyczyny za fatalnym stanem miejscowości, a takowej musieli się doszukać przybysze jeśli chcieli czegokolwiek się dowiedzieć. Oczywiście wiedzieli o działalności jakieś dziwnej sekty w regionie, lecz aby ją definitywnie zmieść z powierzchni ziemi musieli znać jej motywacje. Oraz dokładne położenie. Pech chciał aby dowiedzenie się obu tych rzeczy było dopiero przed nimi, lecz Kuwabara podejrzewał że przynęta za jaką robił niewątpliwie wyrwie jakiegoś fanatycznego narwańca. Szczególnie gdy w pełni świadomymi "porażkami" w maskowaniu własnej energii duchowej poruszał "spławikiem" zachęcając potencjalną ofiarę do spróbowania swych szans. Póki co nie odzywał się do kocura... gdyż plan z jakiego korzystali był jasny dla ich obu.


RE: Riquel - Maru - 01-06-2014 20:34

Maru nie spodziewał się wcześniej ujrzeć tak ewidentnych oznak „czegoś wiszącego w powietrzu” w tej miejscowości. Lokalna ludność zachowywała się nietypowo wobec obcych, co było dość nietypowym zjawiskiem, biorąc pod uwagę fakt, że miasteczko zwykło gościć wielu turystów. Pierwsza myśl Zmodyfikowanej Duszy obwiniła za to wszechobecną aurę, która mogła oddziaływać nie tylko na istoty z wyostrzonym zmysłem duchowym. Równie dobrze mogło niedawno wydarzyć się tutaj coś szczególnego, co skutecznie popsuło ogólne nastroje. Co do stanu samego miasta, który delikatnie mówiąc pozostawiał sporo do życzenia, Maru nie miał pewności czy wyglądało tak ono od zawsze, czy również było to powiązane z nietypowymi zjawiskami w okolicy.
On sam na chwilę obecną mógł tylko kontynuować „nasłuchiwanie” zmysłem spirytystycznym. Powinni jednak małymi kroczkami obadać dokładniej tą miejscowość. Istniała szansa, że pozornie nieznaczący trop naprowadzi ich na coś ciekawego. No i przy okazji Maru chciał z bliska zobaczyć i ocenić zachowanie mieszkańców.

– Spróbuj pogadać z jakimś miejscowym. Zapytaj go o bar, czy coś w tym stylu. – Zaproponował Kazumie.


RE: Riquel - Kuwabara Kazuma - 02-06-2014 23:02

- Przepraszam bardzo... - Najwyraźniej rudzielec szybko postanowił wprowadzić w życie sugestię podrzuconą przez niewidocznego wszystkim kocura, gdyż uprzejmymi słowami zaczepił pierwszego napotkanego przechodnia. Zgodnie z tokiem myślenia jaki zapewne obrał Maru, obaj powinni spróbować uchwycić jak największą ilość informacji związaną z tą miejscowością. Oczywistym było bowiem to, że w mieścinie co nie zadowalało mieszkańców miasta w stopniu równym jak społeczeństwo Japonii lubiło rudych. - Czy mógłby mi Pan/Pani (zależnie kogo napotkał) powiedzieć gdzie znajdę najbliższy hotel? Albo chociaż jakiś inne miejsce gdzie mógłbym odpocząć po podróży?


RE: Riquel - Samo Zło - 03-06-2014 11:59

Zgodnie z zaleceniem Maru, Kazuma podszedł do pierwszego lepszego mieszkańca Riquel, szukając po prostu przybytku, w którym mógłby odpocząć po podróży. Okazał się nim mężczyzna, prawdopodobnie w okolicach czterdziestki, niezbyt imponująco zbudowany, o zmęczonych rysach twarzy. Siwe włosy praktycznie całkowicie wyparły już z nich naturalny brązowy kolor, jeszcze bardziej pogłębiając wrażenie bycia zestresowanym człowiekiem. Człowiek ten spojrzał z lekką dozą nieufności na rudowłosego Japończyka.
- Nie ma tu czegoś takiego. - Odparł nieoczekiwanie, pomimo faktu, iż ta mieścina praktycznie utrzymywała się tylko z turystyki. - Obcy omijają Riquel i tak powinno pozostać. Nie masz czego tutaj szukać.
Stwierdził nieprzyjemnym tonem mężczyzna, który nie czekając na żadne następne pytania, bez pożegnania po prostu oddalił się w swoją stronę. Wszedł w jedną z bocznych uliczek, znikając z oczu Kazumie oraz Maru. W zasadzie pozostali oni nadal z tą samą ilością informacji, rozmowa niestety nic im nie dała. Żeby było dziwniej, kilkaset metrów dalej, wisiał nad uliczką transparent pokazujący drogę do hotelu o nazwie "Montana Blanca". Najwidoczniej gościnność tutejszych ludzi nie była obecnie najwyższych lotów, co Fullbringer wraz ze zmodyfikowaną duszą mogli zauważyć po zachowaniu tego siwego mężczyzny. Tak, czy inaczej, przynajmniej dopięli swojego.
W międzyczasie zza jednego z budynków wychylił się kolejny duet przedstawicieli płci męskiej, który raczej mógł jedynie zmartwić Kazumę. W końcu Maru nadal pozostawał niewidoczny dla ludzkiego oka. Otóż dwóch miejscowych policjantów ewidentnie obrało sobie za cel rudowłosego Japończyka. Ich miny nie wskazywały raczej na to, aby mieli w jakiś sposób pomóc Kuwabarze zorientować się, co jest w okolicy.
- Nie widujemy tutaj Azjatów. Mogę wiedzieć, jaki jest cel tej wizyty? - Zadał pytanie, a tuż po tym wciął się jeszcze drugi z policjantów. - Dowód i paszport.



RE: Riquel - Kuwabara Kazuma - 04-06-2014 00:41

- Proszę bardzo. - Odpowiedział drugiemu policjantowi podając swój dowód osobisty oraz paszport. Odnotowana w nim była jego niedawna dwutygodniowa wizyta w USA, krótki powrót do Japonii oraz wyjazd z niej. Przezorna dusza związana z tajemniczą organizacją jaką była Yawata, dopisała mu na szczęście jeszcze jedną istotną informację... czyli wjazd do Argentyny. A to się okazało zbawienne właśnie w tej chwili, gdyż pozwalało Kazumie łgać do woli. - Ależ oczywiście. Przyjechałem zorganizować wszystkie sprawy związane z rzuceniem wyzwania szczytowi Aconcagua, dla grupy alpinistycznej sponsorowanej przez moje szefostwo. Znajomi po fachu polecili mi załatwić większość podstawowych rzeczy w Riquel, lecz chyba nastroje w mieście mocno podupadły. Albo zrobiono mnie w konia.

Lekkie wzruszenie ramionami miało wyrażać rozczarowanie Kazumy obecnym stanem małego miasteczka, które rzekomo było polecane przez grupę znanych mu osób. Była to czysta improwizacja wyćwiczona podczas bezczelnego łgania niektórym klientom w żywe oczy, którą Kuwabara zdążył już niejednokrotnie docenić w swoim życiu. Pamiętał o wiele lepiej niż dzień wczorajszy jak wkręcał pewnemu profesorowi literatury angielskiej z jakich to pobudek autor działa skorzystał z jakiegoś sformułowania, widząc użytą frazę pierwszy raz na oczy. Doskonale wówczas zdawał sobie sprawę jak cholernie istotne było czytanie z nieświadomie dawanych podpowiedzi psora, wykonywanych przez ruchy jego ciała i nie inaczej było tym razem. Nieprzesadnie uważnym spojrzeniem obserwował zachowanie obojga policjantów, starając się zachować wrażenie zaniepokojenia. Z pewną dozą żalu oraz nieukrywanej pretensji zagubionego "turysty" zaczął nowe zdanie.

- Zasadniczo nikt nie zechciał powiedzieć gdzie można znaleźć najbliższy hotel, jedyna osoba jaką udało mi się zapytać stwierdziła że mam się gonić. Nie można powiedzieć, że jest to normalne zachowanie w stosunku do przejezdnych... Toć nikogo nie okradnę, pieniądze własne mam. Ba, zamierzam ich niemałą kwotę.


RE: Riquel - Samo Zło - 04-06-2014 14:43

Policjant wziął od Kazumy dowód oraz paszport. Najpierw przyjrzał się z uwagą plastikowej plakietce, a następnie z uwagą przekartkował praktycznie całą książeczkę paszportową. W tym czasie drugi z nich utrzymywał kontakt wzrokowy z Kuwabarą, słuchając całej jego wypowiedzi. Ręce trzymał skrzyżowane na klatce piersiowej i nieustannie mierzył rudowłosego dość niemiłym spojrzeniem. W chwili, gdy Japończyk skończył już mówić, mężczyzna mruknął coś pod nosem, a po chwili odpowiedział przyjezdnemu.
- Najwyraźniej ta osoba miała swoje powody.
Odparł dość nieprzyjemnym tonem policjant, rozwiewając już chyba wszelkie wątpliwości Kazumy, co do tego, czy ta rozmowa zostanie przeprowadzona w miłej atmosferze. Odpowiedź albowiem niestety brzmiała - nie. Drugi z policjantów wyciągnął z kieszeni komórkę w tym czasie, oddalił się na parę kroków z dokumentami Kuwabary i wykonał jakieś połączenie. Młodzieniec praktycznie nie słyszał nic poza jakimiś pomrukami z racji dystansu, ale na szczęście towarzyszący mu Maru dysponował o wiele lepszym słuchem. W dodatku jego niewidzialna forma pozwalała mu także zbliżyć się na parę kroków do mężczyzny, aby mieć pewność, na jaki temat się toczy ta rozmowa telefoniczna. W jej trakcie cały czas zerkał, to na dowód, to na paszport, przez co Kazuma odnosił wrażenie, jakoby ten coś sprawdzał, bądź też dyktował. Jednakże do uszu kociego zabójcy docierały słowa, które niekoniecznie były powiązane z mową ciała.
- Kazuma Kuwabara. - (...) -Chyba tak, znaczy wszystko na to wskazuje... - (...) - Na pewno? - (...) - Twierdzi, że przybył zorganizować jakieś wyprawy w góry. Nie wygląda podejrzanie, dokumenty są w porządku. - (...) - Rozumiem. A co dalej? - (...) - Przyjąłem.
Krótka konwersacja została zakończona. Policjant zablokował na powrót komórkę, schował ją do kieszeni, a następnie bez słowa zwrócił się znowu do Kazumy i swojego kolegi z pracy. Podszedł tych parę kroków, aby nie krzyczeć z odległości kilku metrów, po czym na oczach Japończyka schował jego dokumenty do wewnętrznej kieszeni kurtki.
- W paszporcie jest błąd. Zostajesz zatrzymany do wyjaśnienia sprawy. Nie stawiaj oporu.
Rzucił bez ogródek mężczyzna, nie czekając zbytnio na reakcję młodzieńca. Po prostu stanął obok niego wskazując mu kierunek, w którym ma się udać. Drugi z policjantów zajął pozycję po drugiej stronie Kazumy, tak, jak powinien, aby uniemożliwić ucieczkę zatrzymanemu, a także oparł dłoń o jakiś przedmiot przymocowany po prawej stronie pasa. Kuwabara domyślił się tego po niestandardowo ułożonym ramieniu mężczyzny, ale niestety z tej perspektywy nie mógł dostrzec, co to było. Z kolei Maru zauważył, iż jest to nieduży pistolet w kaburze, schowany normalnie pod ciemnogranatową kurtką. Prawdopodobnie któryś z modeli Colta.



RE: Riquel - Kuwabara Kazuma - 04-06-2014 17:16

- W przeciągu ostatniego tygodnia przekroczyłem trzy kontrole celne różnych krajów i jakoś w żadnym nie miałem najmniejszego problemu. Tylko Wasza godna pochwały i podziwu komenda dopatrzyła się jakiegoś błędu. - Każde wypowiedziane przez "turystę" słowo niemalże ociekało jadem oraz wściekłością, gdy piorunował on swym oburzonym wzrokiem dwójkę policjantów. - Proszę oddać mój dowód osobisty, skoro nie ma w nim najmniejszego błędu. Nie macie najmniejszego prawa go zatrzymywać, mimo że rzekomo coś jest nie tak z moim paszportem. A gdy rozwiążemy jego kwestię z przyjemnością usłyszę wyjaśnienia osoby odpowiedzialnej za ten cały burdel. A zaraz po nich złoże oficjalną skargę na jej łepetynę.

Odgrywanie roli wściekłego organizatora wyprawy alpinistycznej przyszło Kuwabarze zaskakująco łatwo, mimo jakiegokolwiek braku doświadczenia aktorskiego. Kierując się własnym instynktem przekierował złość żywioną do nieznanego mu Roy'a Mustanga na stojącą dwójkę policjantów, przekonując samego siebie że owa dwójka jest winna wszystkich jego niedawnych cierpień. Dzięki temu mowa jego ciała nabrała podobnego przekazu co wypowiadane przez usta słowa, a ich tonacja rozbrzmiała naturalną wściekłością. Wszystko wyglądało zupełnie naturalnie... ale gdzieś w głębinach umysłu rudzielca odbywała się dokładna analiza sytuacji w jakiej się znalazł. Zgodnie z tym co w swej wściekłości wyrzucił policjantom przekroczył już parokrotnie granice dwóch różnych krajów, przechodząc przy tym szczegółową kontrolę osobistą jak i papierkową. Ani na lotnisku USA, ani na lotnisku w Japonii nikt jednak nie zarzucił mu błędu w paszporcie. Prawdę powiedziawszy wątpił aby było jakkolwiek inaczej w Argentynie, gdyby przybył tutaj tradycyjnym sposobem. Wszystko więc sprowadzało go do wniosku, że ktoś za wszelką cenę chce go uziemić. A tym ktosiem mogła być tajemnicza sekta jaką mają odszukać i zneutralizować. Wyglądało jednak na to, że nie chcieli oni posłużyć się bezpośrednimi swymi podwładnymi a skorzystali z lokalnych służb by wyeliminować, bądź przetestować nowego przybysza. Naturalnie pierwszym odruchem jaki przyszedł do głowy Kazumie była ucieczka... lecz niestety nie było to rozwiązanie. Uciekając w tym momencie straciłby jedyny możliwy trop jaki teraz posiadał. Dlatego właśnie postanowił porobić za przynętę jeszcze odrobinę dłużej i udał się z policjantami. Wszak nawet jeśli kocur zechciałby z nich coś wycisnąć, to nie może podjąć działania na samym środku ulicy.


RE: Riquel - Maru - 06-06-2014 00:48

Bliższy kontakt z przypadkowym przechodniem jedynie potwierdził obraz kompletnego przeciwieństwa miejscowości turystycznej, którą ponoć miało stanowić Riquel. Lokalna ludność zachowywała się tak, jakby przyjezdni wyrządzili im kiedyś jakąś krzywdę, bądź w nieokreślony sposób zakłócali ich spokój. Natomiast brak jakiegokolwiek hotelu, czy innej bazy noclegowej było już kompletnym absurdem. Takowe istniały nawet w miasteczkach mało atrakcyjnych turystycznie, a co dopiero w miejscowości otoczonej przez szczyty górskie – istne rarytasy dla miłośników wspinaczki. Wszystko musiało się zmienić w przeciągu kilku dni. Gdyby Riquel od zawsze słynęło z niechęci do obcych i braku jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej, on i Kazuma nie otrzymaliby od gildii tak sprzecznych informacji.
Jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy Kazumę zaczepiło dwóch funkcjonariuszy. Ich stosunek do obcokrajowca z drugiego krańca oceanu nie różniła się szczególnie od tej prezentowanej przez zwykłego cywila, nawet jeśli chcieli stworzyć wrażenie formalnej kontroli. Gdy poprosili o dokumenty, Maru miał więcej niż pewne przeczucie, że coś będzie z nimi nie tak, co zresztą chwilę później się potwierdziło. Ledwo co przybyli do miejscowości, a już sytuacja zaczęła układać się na ich korzyść. Kazuma co prawda nie zwrócił na siebie uwagi tych osób, co oczekiwali i w ten sposób, którego by się spodziewali, ale tak czy inaczej przybliży ich to do uzyskania odpowiedzi i wskazówek. Miał jedynie nadzieję, że jego towarzysz nie będzie zamierzał stawiać oporu. Szczególnie, że w obecnej sytuacji Maru niespecjalnie mógł dać mu to do wiadomości. Na szczęście z własnej woli postanowił udać się z policjantami na przesłuchanie. Należało wziąć w nim udział. Lokalne władze na pewno posiadały większą wiedzę na temat dziwnych zjawisk w okolicy.
Aby jednak móc chociaż częściowo kontrolować sytuację, nie mógł pozostawać bierny. Wpierw upewnił się, że absolutnie nikt w pobliżu nie obserwuje całej sytuacji. Maru użył głównie zmysłu duchowego, aby upewnić się, czy nie w pobliżu nie znajduje się nikt dysponujący większym poziomem reiatsu. O zwykłych ludzi nie musiał się martwić. I tak nie dostrzegą go w tej formie. Ustawił się za funkcjonariuszami i przed Kazumą, aby ten mógł go przez chwilę zobaczyć. Jednocześnie zdejmując z siebie obecny kamuflaż, przyjął postać duchową, przygotowując się do wykonania techniki opętania. Wybrał sobie jednego z mężczyzn i wskoczył w niego. Na razie oczywiście nie ingerował w najmniejszym stopniu w jego zachowanie.


RE: Riquel - Samo Zło - 06-06-2014 21:18

- Błąd jest w kwestii przyjazdu do Argentyny. Pieczątka wygląda na fałszywą i musimy to sprawdzić. Dowód zatrzymuję w celu potwierdzenia tożsamości na komisariacie. - Odparł dość suchym tonem policjant, na którym nie zrobiły wrażenia pretensje Kazumy. Prawdopodobnie każdy zatrzymany przechodzień stawiał opór słowny, więc szło się przyzwyczaić. Jednakże i tak nie pozostał całkowicie dłużny. - W Argentynie mamy też zdecydowanie za dużo nielegalnych imigrantów.
Rzucił aluzyjnie mężczyzna, w kieszeni którego znajdowały się teraz dokumenty Kuwabary teoretycznie umożliwiające mu wyjazd z tego kraju. Teoretycznie, bo jak każdy wie, do Argentyny dostał się dość nienaturalnymi sposobami. Na szczęście przewidział to swego czasu Roy, załatwiając mu idealnie podrobioną pieczątkę z lotniska, aby sam zainteresowany nie miał kłopotów z prawem. Niestety rzeczywistość okazała się inna. Byle funkcjonariusz w małej górskiej mieścinie stwierdził, że to jest jakaś lipa.
W tym czasie Maru nieco dokładniej przeskanował najbliższe otoczenie, poszukując kogokolwiek, kto mógł ich obserwować. Już po pierwszej sekundzie sondowania był zadowolony ze swojej decyzji. Otóż odnotowywał zupełnie inne odczyty wewnątrz Riquel, niż poza miastem. Jednakże to, co wyczuł, wydało mu się w pierwszej chwili dość absurdalne. Byli nie dość, że obserwowani przez istoty świadome duchowo, lecz wręcz otoczeni przez nie. Tych źródeł było całe multum. Znajdowały się praktycznie wszędzie, na ulicach, w budynkach, na dachach. Tymczasem Maru nie dostrzegał kompletnie nikogo. Był to w dodatku typ reiatsu zbliżony do tego, który dochodził do zmysłów asasyna od strony Aconcaguy. O dziwo, teraz na dobrą sprawę nie wyczuwał tak klarownie aury pochodzącej właśnie z góry. To było dość dziwne zjawisko, lecz jednocześnie potwierdzające tezę, że w Riquel oraz jego okolicach bez dwóch zdań dzieje się coś dziwnego. Zmodyfikowanej duszy udało się jednak dostrzec pewną różnicę między energią duchową mające swe źródło w Andach, a tą, która ich tak gęsto otaczała w tej chwili. Otóż te multum punkcików epatujących reiatsu ewidentnie próbowało ukryć swoją obecność i były to istoty żywe, w przeciwieństwie do tamtej aury, o której nie dało się wstępnie w zasadzie nic konkretnego powiedzieć.
Policjanci dalej prowadzili Kazumę przed siebie. Po pierwszym skręcie w boczną uliczkę, skierowali się następnie w kolejną odnogę po lewej stronie. Komisariat chyba nie był aż tak blisko, jako że nie widać było nawet żadnych znaków prowadzących do budynku policyjnego.



RE: Riquel - Maru - 13-06-2014 21:25

Po powtórnym przeskanowaniu okolicy wyszło na to, że w rzeczywistości kręci się po niej cały tłum istot o wyraźniejszym poziomie reiatsu. Maru zaśmiał się w duchu. A on zastanawiał się, czy uda im się zwrócić uwagę chociażby jednego osobnika. Zarazem wyczucie ich dopiero po wejściu do Riquel bezwzględnie świadczyło o pewnym zjawisku, powodującym maskowanie źródeł energii, niezależnie od tego, czy jego źródło działało w takim właśnie celu, czy może był to jedynie efekt uboczny. Dodatkowo używali jakiejś techniki, bądź technologii, służącej do ukrycia ich przed zmysłem wzroku – tak samo jak Maru. Zastanawiał się jedynie, dlaczego zjawiło się ich tutaj tak wielu. Do zwyczajnej obserwacji zarówno miasta, jak i podejrzanych obcych, wystarczyłoby przecież kilka osób, a nie całe oddziały porozmieszczane gdzie się tylko dało. Być może zbierali siły i szykowali się do ataku na człowieka ze zbyt wysokim poziomem reiatsu, aby miała dać mu radę zaledwie grupka ludzi. Maru sprawdził dokładniej, wokół jakiego szczebla oscylowała ich moc. Postarał się również wyłapać barwę tych energii. Należały jedynie do istot ludzkich, czy może kogoś lub czegoś innego?
Postanowił kontrolować wszelki ruch tych źródeł, jednakże zmienił przy tym taktykę. Odłączył się od Kazumy i powędrował w najbliższe miejsce, które zapewniłoby kotu schronienie przed wzrokiem – najpewniej w jakieś skryte w cieniu zaułki, bądź gęstą roślinność. Na chwilę obecną mógł zdjąć z siebie kamuflaż, który zapewniało mu Kidou. Uwaga wszystkich tych stworzeń i tak powinna być teraz skupiona na Kuwabarze. Z obecnej pozycji mógł posługiwać się swoimi mocami i wciąż pozostawać niezauważonym. Nie oddalając się zbyt znacznie od towarzysza, w dalszym ciągu podążał ostrożnie za nim i za funkcjonariuszami, kierując się bijącą od niego energią. Jednocześnie skorzystał ze swojej specjalnej zdolności manipulacji zmysłem duchowym, aby wskazać towarzyszowi swoje obecne położenie. Największą część swojej uwagi poświęcił badaniu reiatsu istot przebywających w mieście. Sprawdzał cały czas, czy przypadkiem liczba źródeł nie zwiększa się i w jaki sposób się przemieszczają. Co do Kazumy, skrytobójca wątpił, żeby policjanci faktycznie prowadzili go na komisariat. Ba, nie zdziwiłby się, gdyby żaden nawet nie istniał w Riquel. Przypuszczał jednak, że z ewentualnymi kłopotami jego towarzysz poradzi sobie sam. Nie powinien mieć trudności z dwoma osobnikami bez żadnej mocy duchowej, nawet w przypadku ataku z zaskoczenia. Wystarczy, że pozostanie cały czas skupiony.


RE: Riquel - Kuwabara Kazuma - 16-06-2014 19:40

- To daleko jeszcze zamierzacie mnie prowadzić? Bo jeszcze trochę czasu i Wam wszyscy nielegalni imigranci pochowają się po kątach.

Cholera jedna wiedziała z jakiego powodu policjant przytoczył niefortunną pieczątkę jako powód dłuższego zatrzymania, ale wystarczyło to zupełnie aby Kuwabara zaklął siarczyście w swym duchu. W zasadzie nie było istotną kwestią to, czy policjant poznał częściowo podrobiony wpis wjazdu do kraju czy nie. Problemem było głównie to, że ktoś w niedalekiej przyszłości będzie dokładnie się zgłębiał w kwestię jego przylotu. A to już stanowiło poważny problem, gdyż Kazuma nie widniał na żadnym rejestrze lotniczym. Załatwienie odpowiedniej pieczątki zapewne nie stanowiło większego problemu, aczkolwiek odpowiednie zadbanie aby papiery się zgadały zdecydowanie wykraczało poza zdolności organizacyjne Yawaty. Wszak zaledwie dziesięć minut temu przybył do tej mieściny prosto spod Tokio, więc aby wszystko czasowo się zgrywało ktoś musiałby parę dni wcześniej zarezerwować bilet i potem odhaczyć za rudzielca obecność na obu lotniskach. A tego raczej nie powinien się spodziewać... Chociaż coś w kościach mówiło mu że niebieski blefuje. Że palnął pierwszy najbardziej oczywisty powód, aby zawlec go ze sobą na komisariat. Bowiem kto normalny na pierwszy rzut oka potrafi poznać różnicę między lotniskowym oryginałem, a idealną kopią? Takim wyzwaniom ledwo potrafią podołać najlepsi specjaliści. Coś tu zdecydowanie nie grało, lecz brak wyraźniej interwencji Maru powstrzymywał go od podejmowania gwałtowniejszego działania. Pomimo wielkiej pokusy jaka go gnębiła... co objawiało się nieświadomym podniesieniem poziomu wyzwalanej przez siebie energii duchowej. Przypominało to nieświadome napinanie mięśni, tuż przed podjęciem próby obicia komuś mordy.


RE: Riquel - Samo Zło - 17-06-2014 12:01

Na sarkastycznie stwierdzenie Kuwabary, jeden z policjantów jedynie zmierzył go dość niemiłym spojrzeniem, dając mu do zrozumienia, że za dużo cwaniakuje. Jednakże nic nie odpowiedział Japończykowi, mając nadzieję, że groźny wygląd wystarczy, aby ten się w końcu zamknął. Miał do czynienia ze strażnikami prawa, popadł w kłopoty, a zachowywał się tak, jakby było zupełnie na odwrót. Dokładnie to przekazywał tym wzrokiem jeden z mężczyzn ubranych na ciemnoniebiesko, gdy przez chwilę patrzył się na zatrzymanego. Kazuma nie stawiał jednak oporu, oczywiście poza wspomnianym werbalnym. Szedł dalej, nie chcąc wpakować się w jeszcze większe kłopoty i miał nadzieję, że nikt nie będzie dokładnie sprawdzał małego oszustwa Yawaty. Rudowłosy młodzieniec przy okazji miał też nielicznych przechodniów, którzy jednak nawet na niego nie zerknęli. Wydawali się go albo nie zauważać albo tak bardzo się spieszyli do swoich domów, że nie interesowało ich nic innego. Być może istniało też wiele opcji, ale te były najbardziej oczywiste. Mieszkańcy Riquel zachowywali się naprawdę co najmniej dziwnie. Policjanci zaprowadzili Kuwabarę w kolejną alejkę, tym razem odbijającą w prawo od drogi, którą trójka mężczyzn szła. Była to uliczka o bardzo niepokojącym wyglądzie. Prowadzona między całkiem wysokimi, jak na to miasteczko, budynkami, zbyt wąska, aby można było przejechać samochodem. Na pierwszy rzut oka jej długość wynosiła ze sto metrów, a na końcu widać było, że wychodzi na dość szeroką drogę. Po kilku sekundach, jeden z mężczyzn - ten idący z przodu - towarzyszących Kuwabarze wykonał nagły krok w tył. To sprawiło, że nagle obaj policjanci znaleźli się za Japończykiem, który natychmiastowo stwierdził, że teraz to już zupełnie coś tu nie gra. Odruchowo chciał się odwrócić, aby mieć na oku podejrzanych typków, jednakże obraz widziany przed oczyma nagle mu się przewrócił. Wiedział, że nadal stoi na nogach, aczkolwiek to dziwne zjawisko wytrąciło go z równowagi. W tym samym momencie otrzymał on niezwykle silne uderzenie w twarz, które powaliło go na ziemię. Nie widział sprawcy tego ataku, lecz mógł się oczywiście tego domyślać. Poza tym, w chwili gdy pięść napastnika dotknęła jego policzka poczuł obecność energii duchowej. Cios był wzmocniony przez moc, o której uczył się przez ostatnich kilkanaście dni. Gdy chciał się podnieść z ziemi, wówczas zaskoczyło go kolejne zdarzenie. Tym razem kompletnie stracił wzrok i w kompletnej ciemności spadł w jakieś miejsce, lądując na wilgotnym podłożu. Irytacja u Kuwabary prawdopodobnie sięgała już zenitu, gdy po raz kolejny próbował wstać. Zdał sobie sprawę, że znajduje się teraz w jakimś wąskim pomieszczeniu, gdzie widział tylko i wyłącznie zarysy ścian oraz czyjąś sylwetkę. Kobietę.
- Ktoś... ktoś tu jest? - Zapytała dość niepewnym tonem nieznajoma, nie poruszając się przy tym.

---

W tym czasie Maru lekko oddalił się od Kazumy, aby dokładniej zbadać aurę duchową panującą w Riquel. Wyostrzył swoje zmysły do granic możliwości. Przed chwilą wyczuł multum źródeł energii duchowej w mieście, więc uznał to za bardzo dobry punkt zaczepienia w kontekście odnalezienia tego, co się kryje za tym wszystkim. Skoncentrował się na jak największej liczbie tych małych źródeł reiatsu, a efekty przyszły już po paru sekundach. Okazało się, że w miejscu, gdzie się obecnie znajdował, także przebywał w bezpośrednim sąsiedztwie do czegoś takiego. Były one dosłownie w całym mieście, a w dodatku ich ruchy były dość nieregularne. Chodziły w losowym kierunkach, zero jakiegokolwiek celu w tym wszystkim. Zupełna dezorganizacja wydawać by się mogło. Przynajmniej liczba tych źródeł nie ulegała żadnej zmianie, ani się nie zwiększała, ani nie zmniejszała. Podczas tego skanu duchowej, nagle do umysłu Maru dotarła jeszcze jedna informacja. Kazuma, który aktualnie skręcił w jedną z bocznych alejek znalazł się w dość nieciekawej sytuacji. Zmodyfikowana dusza wręcz natychmiastowo wyczuła obecność reiatsu w miejscu, gdzie obecnie Japończyk wędrował razem z dwójką policjantów. Był pewien, że z wystarczającą uwagą przyglądał się poczynaniom swojego partnera w tej operacji, a mimo to zostali oni zaskoczeni. Dosłownie po dwóch sekundach Kuwabara zupełnie zniknął z radarów Maru, jakby nigdy go nie było w tym mieście. Przepadł, jak kamień w wodzie, a jedyny ślad, jaki pozostał zmodyfikowanej duszy, stanowiła uliczka, w której to się stało i dwóch policjantów aktualnie z niej wychodzących.