Bleach OtherWorld PBF
Nerima - Wersja do druku

+- Bleach OtherWorld PBF (http://www.bleachow.eu)
+-- Dział: Świat Żywych (/forum-6.html)
+--- Dział: Tokio (/forum-20.html)
+---- Dział: Wschodnie okręgi (/forum-45.html)
+---- Wątek: Nerima (/thread-164.html)

Strony: 1 2


Nerima - Madara Uchiha - 06-08-2012 16:46

Jedna z 23 specjalnych dzielnic japońskiej stolicy.


RE: Nerima - Madara Uchiha - 06-08-2012 17:31

Godzina koło 22 ulice świecą pustkami, większość Japończyków z tej dzielnicy właśnie spożywa kolacje lub udaje się spać. Ciszę nocy zagłusza jedynie bzyczenie lamp oświetlających ulicę. Nagle z jednego z zaułków wybiegł człowiek, który wpadł na stojące kubły ze śmieciami i przewrócił się o nie, robiąc sporo hałasu. Zlany potem gość ubrany w białą koszulę i brązowe spodnie, natychmiast się poderwał, by kontynuować bieg przed siebie. Na twarzy człowieka malowało się przerażenie a on sam pędził ulicą nie oglądając się za siebie. Z tego samego zaułka wyłoniła się kolejna postać, która nie wkroczyła w światło latarni. Jej powolne kroki odbijały się echem po pustej uliczce, ten dźwięk wzmógł przerażenie uciekającego na przedzie człowieka. Po chwili tenże człowiek skręcił w najbliższą uliczkę i po paręnastu przebiegniętych metrach zatrzymał się, gdyż przeszkadzała mu ściana. Ślepa uliczka, uciekinier rozpaczliwie rozglądał się za jakąś kryjówką, gdy takowej nie znalazł postanowił zawrócić lecz teraz stał tam ktoś.
-Ja nic nie wiem!
Rzucił przerażony człowiek po czym postąpił kilka kroków w tył, druga postać uczyniła to samo wyłaniając się z cienia.
-Wiesz gdzie on jest
Głos postaci był spokojny i pozbawiony jakichkolwiek emocji. Postać ubrana była w czerwoną koszulę, czarne spodnie i eleganckie buty. Długie czarne rozczapierzone włosy, obojętna mina oraz błyszczące ciemne oczy przyprawiały o uczucie niepokoju.
-Jeśli ci powiem oni mnie zabiją!
-Jeśli mi nie powiesz to ja to zrobię.
-Jaką mam pewność że mnie nie zabijesz jak ci powiem!?
-Żadnej musisz mi zaufać.
-Powiem pod warunkiem że mnie nie zabijesz
-Masz moje słowo.
Człowiek podszedł i na ucho powiedział to co odziany w czerwoną koszulę gość chciał wiedzieć. Po chwili tors człowieka przeszyła katana. Ostrze przebiło na wylot prawą pierś, zaskoczony człowiek brocząc krwią zatoczył się w tył i padł na plecy.
-Ty... draniu obiecałeś...
Wymamrotał człowiek łapiąc się za krwawiącą pierś.
-I cię nie zabiję. Zrobi to zapadnięte płuco, albo brak krwii, więc radzę oszczędzać siły.
Odparł wyzbytym emocji tonem tajemniczy jegomość. Na twarzy konającego w mękach człowieka pojawiła się frustracja a w oczach gniew i żądza mordu. Ciemnowłosy beznamiętnie wpatrywał się w zmieniającą się mimikę twarzy konającego w agonii człowieka.
-Ty... draniu...
-Żałosne...
Ciemnowłosy odwrócił się i ruszył przed siebie, po chwili znalazł się na głównej ulicy. Konający człowiek został całkowicie zapomniany przez umysł ciemnowłosego, który ruszył powoli przed siebie.


RE: Nerima - Roy Mustang - 06-08-2012 17:50

Zanim jeszcze Madara wyszedł z uliczki, na jej końcu ujrzał swojego "znajomego". Był nim były pułkownik US Army, czyli Roy Mustang. Brunet stał z założonymi rękoma i powagą wypisaną na twarzy, oparty o ścianę. Wpatrywał się swoim ciężkim wzrokiem w długowłosego właściciela katany, z której to zrobił taki sam użytek, jak przed lata, samurajowie. Sam Roy był dosyć zaskoczony tym faktem, ale na pewno nie można było tego nazwać szokiem. Wiele w swoim życiu widział, to raz, a dwa - wiedział, że ten typ nie jest przeciętnym cywilem, jakich pełno w tym mieście. Teraz już mógł się spodziewać podobnych umiejętności, jakie sam posiadał, ze strony nieznajomego.

- Czymże Ci zawinił?

Zapytał poważnym tonem, aczkolwiek diabelsko spokojnym. Nie był zły, w zasadzie pojedyncze życie nie było dla niego aż tak cenne. Ważniejsze były powody, a jako były pułkownik czuł się w obowiązku znać takowe, gdy jest świadkiem takiej sceny.


RE: Nerima - Madara Uchiha - 06-08-2012 18:24

Pojawienie się Roya jaki jego pytanie nie wywołały najmniejszej reakcji zaskoczenia bądź zdziwienia u Madary. Uchiha przez chwilę w milczeniu wpatrywał się w Mustanga swymi ciemnymi oczami.
-Nie mogę udzielić odpowiedzi na twoje pytanie.
Odparł krótko, spokojnym tonem Uchiha, nie wiedział po czyjej stronie stoi były wojskowy. Nie mógł więc najzwyczajniej w świecie wyjawić mu powodów dla których tamta mizerna ludzka istota musiała ponieść śmierć.
-Dość późna pora na spacer tak daleko od domu.
Roy mógł tu być z trzech powodów, jeden to zupełny przypadek że się tu znalazł, w te oczywiście Madara nie wierzył. Drugi wojskowego sprowadza w te miejsce jakaś prywatna sprawa bądź jakieś zadanie. Trzeci najmniej przyjemny Mustang jest tutaj w tym samym celu co on a to oznacza że pracuje dla konkurencji. Madara w spokoju oczekiwał na to co powie były pułkownik, w końcu od tego mogło zależeć jego życie.


RE: Nerima - Roy Mustang - 06-08-2012 18:48

- Późna, ale jak widać warto wychylić nos. Tym bardziej, że można być świadkiem takich ciekawych zdarzeń, jak to.

Wypowiedział również poważnym tonem, lecz w tej chwili wyczuwalna była również narastająca pewność siebie Roy'a. Nie wiadomo, jaki był tego powód, lecz na twarzy pułkownika zagościł właśnie ten mały typowy uśmieszek. Włożył on ręce do kieszeni swojej jesiennej kurtki i spokojnym krokiem podszedł do ciała mężczyzny, który miał pecha spotkać długowłosego bruneta o niezbyt dużej cierpliwości. No, a do tego złowrogim nastawieniu do tych, którzy nie chcą z nim współpracować.

- Powiem Ci, że odkąd ostatni raz się widzieliśmy, zaciekawiła mnie Twoja osoba. Przeanalizowałem to, co powiedziałeś, a nawet starałem się zainteresować Shinigami oraz ich ogólnymi poglądami. Niestety, bez skutku. Postanowiłem więc odszukać Ciebie, co nareszcie mi się udało.

Zaczął spokojnie Roy patrząc cały czas na mężczyznę, który już utracił tyle krwi oraz spotkał się z takim bólem, iż normalnie utracił przytomność.

- Zadam Ci więc jedno proste pytanie. Co Shinigami zrobili Tobie? Jaki jest powód tej nienawiści?

Bez ogródek wyrzucił to z siebie to, o czym tak długo myślał. Przekierował również swój wzrok na Madarę, który był dla niego iście interesującą osobą. Zastanawiało go także to, czy może to on zrobił mu nieprzyjemną niespodziankę na Banoi, ale na razie z tym nie zamierzał wyskakiwać. Zepsuło by to atmosferę, a Roy chciał po prostu się czegoś dowiedzieć. Ewentualna perspektywa zabijania innych ludzi obdarzonych nadnaturalnymi zdolnościami niezbyt mu się podobała w przypadku, gdy nie spodobałyby im się rozkazy płynące z Seireitei. Tym bardziej, że kilku z nich znał osobiście i darzył ich przyjaźnią.


RE: Nerima - Madara Uchiha - 06-08-2012 19:20

Były wojskowy szukał go, a więc jego propozycja zaciekawiła byłego pułkownika aż do tego stopnia, by pchać się w niebezpieczeństwo. Mimika twarzy Uchihy nie zdradzała najmniejszego cienia emocji. Nawet uśmiech pełen pewności siebie, który zagościł na twarzy Roya nie wywołał najmniejszej reakcji emocjonalnej u Madary. Jego ciemne oczy obserwowały byłego pułkownika z uwagą. Ostatnie zadane pytanie przez Roya zaskoczyło młodego fulbringera.
-Fatygowałeś się by mnie odnaleźć po to by zadać mi to pytanie? Jesteś wielce nierozważny Royu Mustang,j jeśli sądzisz że ci zaufam.
Odparł Uchiha spokojnym tonem wypranym z wszelkich emocji.
-Ale doceniam trud jaki sobie zadałeś żeby mnie odnaleźć. Shinigami nie są sprawiedliwi, uważają się za lepszych od innych ras i za to spotka ich kara.
Wzrok Madary skierował się na konającego w agonii mężczyznę. Z obojętnością patrzył jak kona istota, która przyczyni się do upadku Gotei. Istota o której nikt nie będzie pamiętał, istota dzięki której plan Uchihy stawał się bliższy realizacji.


RE: Nerima - Roy Mustang - 06-08-2012 19:47

Odpowiedź, jakiej można się było spodziewać z ust takiego osobnika, jakim był Madara. Dlatego też Roy się delikatnie zaśmiał pod nosem, gdy ją usłyszał.

- Nie chcę, żebyś mi ufał, tylko uargumentował swoje nastawienie. Po raz kolejny mi przedstawiasz pogląd, którego nie rozumiem. Po ostatniej rozmowie, wnioskuję, że chciałbyś, abym był po Twojej stronie, ale... podaj mi powód. Jeśli mam się z kimś sprzymierzyć, muszę poznać jego motyw.

Wytłumaczył, o co dokładniej mu chodziło szukając Madary. Celem tego spotkania, tej rozmowy, było właśnie dowiedzenie się, dlaczego Uchiha tak nienawidzi Shinigami i dlaczego przyszedł ostatnio właśnie do Roy'a. Obecnie Mustang nie miał z nikim żadnych konfliktów, ani nie trzymał z nikim z prostej przyczyny... niewiedzy. Nie znał osobiście żadnych Quincy, użytkowników Fullbring - kilku, lecz byli oni całkowicie neutralni oraz słabo poinformowani - a o Shinigami jedynie słyszał. Jedynym wrogiem Roy'a były Hollowy, które chciały go pożreć, ale te istoty są zagrożeniem w zasadzie dla każdego. Nawet dla siebie nawzajem.

- Ponadto z Twoich słów wynika, że planujesz konflikt na nieco szerszą skalę z Shinigami. Wiesz, kim byłem, zanim przybyłem do Tokio. Chcę więc opowiedzieć po czyjejś stronie, a do Ciebie jest mi bliżej, niż umarlaków. - dodał jeszcze bardzo stanowczym tonem, a tutaj już uśmiech zszedł z twarzy Mustanga. Był on poważny aż do bólu i chciał, aby Madara przyjął to do wiadomości. Zrobił w tym momencie kilkusekundową przerwę, a potem kontynuował kierując w stronę rozmówcy palec wskazujący prawej dłoni. Po prostu na niego wskazał, aby podkreślić ton swej wypowiedzi - Oczekuję więc, że wtajemniczysz mnie w to i owo. Nie zamierzam się obudzić z ręką w nocniku, jeśli doszło by do walki.


RE: Nerima - Madara Uchiha - 06-08-2012 21:38

Uchiha dość długo milczał a jego oblicze przybrało na powadze.
-Shinigami to podstępna i żądna władzy rasa. Gdy ktoś zyskuje zbyt dużą autonomię bądź siłę staje się dla nich niewygodny. Głupie, istoty którymi rządzi strach. To właśnie dzięki obawie quincy zostali wyrżnięci, tylko dlatego że zyskali nieco siły i niezależności. Fullbringerów również czeka taki los, a ja nie zamierzam czekać z założonymi rękami. Tylko zjednoczeni możemy stawić im opór i tylko zjednoczeni możemy ich pokonać.
Spokojny ton głosu Madary nie uległ zmianie, jego twarz również nie wyrażała żadnych emocji. Ciemne oczy wpatrzone były w Roya. Wiedział że nie powinien był wyjawiać założenia swojego planu, ale nie miał innego wyboru.
-Mam osobisty powód, który stanowi podwaliny mojej niechęci do tych prymitywnych istot. Gdy dowiedziałem się jaki los spotkał quincych wtedy zrozumiałem i znienawidziłem ich jeszcze bardziej.
Madara cały czas zachował ten sam wyrachowany i obojętny ton głosu. Normalny człowiek dałby upust swym emocją w tej wypowiedzi, normalny człowiek lub szaleniec. Madara nie był żadnym z nich i wiedział o rzeczach, o których mało kto miał pojęcie. Jedno było pewne nie kierowały nim emocje miał wystarczająco czasu by zrozumieć swój gniew i nienawiść. Nie one nim kierowały lecz sprawiedliwość i kara którą miał zamiar wymierzyć.
-Co jeszcze chcesz wiedzieć Royu Mustang?


RE: Nerima - Roy Mustang - 06-08-2012 23:12

Roy ze skupieniem oraz zrozumieniem słuchał tego, co miał mu do powiedzenia Madara. Najwyraźniej słowa Mustanga zmotywowały go do tego, aby się wypowiedzieć nieco szerzej w temacie, który tak omijał. Co prawda dalej rzucał ogólnikami, ale przynajmniej dał jedną rzecz do zrozumienia... główny motyw jego działania jest sprawą osobistą, którą nie chce się dzielić. Czy się kiedyś jednak podzieli, tego już Roy nie wiedział, ale średnio mu na tym zależało, gdyż dalej nie znał zbytnio swojego rozmówcy. Mimo to, wystarczyły mu pozostałe argumenty, a do tego zaciekawiły na tyle, aby był chętny zainteresować się głębiej w temat.

- Znasz któregoś z Quincy, którym udało się przeżyć? Lub czy masz już jakichś współpracowników? Opracowujesz plan przeciw Shinigami, czy działasz spontanicznie? Zdajesz sobie sprawę, że przeciwstawienie się przeciwko tak dużej organizacji, jak Seireitei, jest cholernie dużym wyzwaniem? Jestem wręcz pewny, że mają przewagę liczebną.

Odpowiedział poważnym tonem, ponownie krzyżując ręce na piersi, czym jeszcze podkreślił swoją wypowiedź. Roy oczekiwał tego, co powie Madara, jakiejkolwiek reakcji, po czym dodał jeszcze jedno zdanie, dotyczące już jego samego.

- Jeśli chcesz, abym Ci pomógł swoim doświadczeniem bojowym i umiejętnościami, oczekuję... że najpierw sam się przedstawisz, a potem wtajemniczysz w swój plan.

Dodał, a drugą część tej wypowiedzi akcentując w lekko arogancki sposób. Wyraźnie chciał dać do zrozumienia rozmówcy, że zamierza się zaangażować w to maksymalnie, ale oczekuje tego samego z drugiej strony.


RE: Nerima - Madara Uchiha - 08-08-2012 04:46

Uchiha w milczeniu wysłuchał wypowiedzi byłego pułkownika, po czym natychmiast mu odpowiedział.
-Wielu quincym udało się przeżyć i mam zaplanowaną wizytę z kimś kto może nam pomóc. Shinigami są najliczniejszą rasą zaraz po ludziach stąpających po tym globie i masz racje że ich liczebność stanowi problem. Są również zadufani w sobie i zaślepieni przez własną arogancję. Myślą że są najważniejsi i upływ czasu ich nie dotyczy. Ich zdaniem żyjemy zbyt krótko by mieć plan, my im pokażemy że się mylą. Nie liczebność będzie naszą siłą, lecz nasz umysł, czas oraz element zaskoczenia. Mój plan wymaga wielu przygotowań i cierpliwości.
Madara nie chciał zdradzać szczegółów swego planu na środku ulicy gdzie ktoś mógł ich przypadkowo podsłuchać.
W tym momencie Roy postawił sprawę jasno, chciał by Uchiha się przedstawił a następnie go wtajemniczył.
Ciemnowłosy nie był pewny czy powinien na tym etapie ich domniemanej współpracy ujawniać wszystkie karty. Na pewno mógł uchylić rąbka tajemnicy.
-Wybacz brak manier z mojej strony pułkowniku, ale jako konspirator muszę być ostrożny. Tyczy się to zwłaszcza potencjalnych kandydatów na współpracowników.
Uchiha podszedł do byłego wojskowego, wyciągnął w jego kierunku dłoń.
-Jestem Madara Uchiha, szczegóły przedstawię w bezpiecznym miejscy z dala od ciekawskich uszu. Od tego momentu nie będzie odwrotu, więc jeśli nie jest pan pewny pułkowniku, ma pan ostatnią szansę by się wycofać.
Ton głosu Uchihy przybrał nieco chłodniejszy ton. Ciemnowłosy ostrzegł o konsekwencjach, związanych z dalszą współpracą. Na ten moment Roy miał dwa wyjścia, na podstawie tego co usłyszał mógł mu zaufać i uścisnąć jego dłoń, lub odejść zapominając o sprawie.


RE: Nerima - Roy Mustang - 08-08-2012 13:47

Sytuacja przedstawiona przez Madarę prezentowała się następująco... bądź z Shinigami walcząc z ludźmi lub przeciwstaw się im władzy. Najbardziej Roy'a poruszył przykład owych Quincy'ch. Nie chciał dopuścić, aby podobne masakry miały miejsce ponownie, więc jego odpowiedź była oczywista. Zamierzał postawić się po stronie czarnowłosego rebelianta, a gdy przyjdzie czas - pokazać Bogom Śmierci, że nie tylko oni się liczą w tym świecie. Po trzech - czterech sekundach zastanowienia i wahania, pułkownik wystawił prawą dłoń, jednocześnie wymieniając uścisk.

- Jestem pewny. Zostałem szkolony przez lata w celu ochrony ludzkości i zamierzam się tego trzymać.

Odpowiedział stanowczym tonem, dorzucając do tego jeszcze poważne spojrzenie, które skupione było w kruczoczarnych oczach Madary. Był przekonany, iż to oni mają rację, a ich walka przyniesie wymierny skutek. Jeśli rzeczywiście Shinigami planują to, co przewiduje Uchiha, ludzie muszą być gotowi na odparcie ewentualnego ataku, a nawet odpłacenie się z nawiązką.

- Przeniesiemy więc może rozmowę w inne miejsce?

Zapytał spokojnym tonem, a jego wzrok powędrował na ułamek sekundy gdzieś za Madarę, jakby wskazując kierunek.


RE: Nerima - Madara Uchiha - 08-08-2012 20:24

Odpowiedź Roya spowodowała uniesienie się prawego kącika ust Madary. Powstały w ten sposób uśmiech wyglądał nieco przerażająco na twarzy pozbawionej jakichkolwiek oznak emocji.
-Zatem prowadź pułkowniku.
Uchiha odwzajemnił uścisk dłoni po czym cofnął rękę. Następnie gestem ustąpił pierwszeństwa Royowi.


RE: Nerima - Roy Mustang - 09-08-2012 08:46

Roy przytaknął, po czym minął Madarę i poprowadził go do parkingu nieopodal uliczki. Na nim natomiast stała kilkuletnia, aczkolwiek zadbana, czerwona Honda Civic Type R. Jednym przyciskiem na pilocie pułkownik otworzył drzwi, po czym wsiadł do środka na miejscu kierowcy, czekając, aż jego towarzysz także się rozsiądzie. Następnie uruchomił silnik i spokojnie ruszył ulicami Tokio, nie spiesząc się nadto. Prezentował on dosyć stonowany styl jazdy.

- Więc, Madara... możemy porozmawiać tutaj, pojechać do mojego domu lub w dowolne miejsce, jakie wskażesz. Gdzie Twoim zdaniem będzie najbezpieczniej?

Zapytał zwykłym beznamiętnym głosem, akurat zatrzymując się na światłach przed skrzyżowaniem, na którym będzie skręcał w lewo. Z oczywistych powodów więc oczekiwanie na możliwość jazdy zdecydowanie tutaj się wydłuży, więc Roy przy okazji zerknął pytającym wzrokiem na Uchihę. Zastanawiało go, czy uzna jego dom za "bezpieczny". W końcu jest on rozpoznawalny na każdym szczeblu amerykańskiej armii, a co ważniejsze - szanowany, i z tego powodu nikt nigdy nie zakładał mu żadnych podsłuchów.


RE: Nerima - Madara Uchiha - 12-08-2012 23:42

Madara podążył za Mustangiem i wsiadł za nim do samochodu. Ciemne oczy wpatrzone był w boczną szybę uważnie obserwując grę świateł mijanych latarni i oświetlonych domów.
-Twoje mieszkanie może być.
Znajdujące się na odludziu miejsce zamieszkania pułkownika było wręcz idealnym miejscem na przeprowadzenie tego typu rozmowy, lecz Uchiha nie miał zamiaru o tym mówić Royowi. Wzrok Madary nie odrywał się ani na sekundę od widoków za szybą. W samochodzie zapanowała cisza którą Uchiha zdecydował się przerwać osobistą uwagą.
-Nie jesteśmy ludźmi, nie powinieneś się z nimi aż tak utożsamiać pułkowniku. Dla shinigamich jesteśmy fullbingerami istotami o zdolnościach duchowych. Dla ludzi którzy poznają się na naszych mocach jesteśmy czarownikami, wiedźmami, szarlatanami, demonami. Nie jesteśmy ani duszami ani ludźmi, nie pasujemy ani do jednych ani do drugich, jesteśmy grupą wyrzutków zdanych tylko na siebie. W godzinie próby proszę o tym pamiętać pułkowniku.
Madara wypowiadał te słowa tym samym spokojnym tonem nie odrywając swego spojrzenia od gry świateł za szybą. Uwaga Uchihy miała na celu uświadomienie byłemu wojskowemu, jaki obrót mogą przybrać sprawy. Walka w obronie słabszych to szczytny cel, lecz jakie on miał znaczenie gdy obrońca zostanie uznany za równie groźnego potwora? Od zarania dziejów ludzkość bała się nieznanego, świadczyły o tym chociażby powstałe na świecie odłamy religijne które miały jeden cel. Oswoić się ze śmiertelnością i strachem przed śmiercią, strachem przed tym że wraz ze śmiercią nie przestajemy istnieć. Przez strach afro amerykanie byli prześladowani przez dziesiątki stuleci tylko dlatego że posiadali inny kolor skóry. Skoro sam kolor skóry generuje takie obawy to co dopiero gdy świat się dowie o ludziach którzy posiadają ponad przeciętne zdolności? Ludzi od shinigamich różniła jedynie siła oraz brak świadomości o ich istnieniu. Obie te rasy były na tyle bezmyślne by tępić to co im nieznane zamiast zrozumieć. Na całe szczęście ludzie nie stanowili tak poważnego zagrożenia jak ci przeklęci pseudo bogowie śmierci. Już nie długo nadejdzie kres ich panowania. Już niedługo spadnie na nich kara i krew przodków zostanie pomszczona.
-Czy pułkownik zna ze swojego otoczenia kogoś kto jest taki jak my?
Pierwszy raz odkąd Uchiha wsiadł do samochodu jego spojrzenie oderwało się od szyby i skupiło na prowadzącym pojazd byłym wojskowym.


RE: Nerima - Roy Mustang - 13-08-2012 00:17

Na wypowiedź Madary, Roy nie udzielił żadnej odpowiedzi. Gdyby brać pod uwagę jego osobiste odczucia oraz to, co mu wpajano, powinien wręcz wybuchnąć gniewem wobec tych słów. Jednakże Uchiha mógł mieć trochę racji. Z logicznego punktu widzenia to naprawdę miało sens, a gdy wymienił on, jak mogą traktować Fullbringerów zwykli ludzie... tak, biorąc pod uwagę historię wszystkich cywilizacji na całym globie, nie można było się z brunetem nie zgodzić. Mina Mustanga sposępniała, zacisnął on zęby i zmarszczył brwi, ale nie odpowiedział. Nie zaprzeczył, ani nie potwierdził. Rozsądek nakazywał mu zdecydowanie tę drugą opcję, lecz... z jakiegoś powodu nie potrafił. Żeby jednakże nie czuć się wyjątkowo pokrzywdzony mentalnie z powodu próby takiego "ochłodzenia" swojego serca, tłumaczył to sobie na pewien sposób. Silna jednostka jest w stanie przeżyć, spowodować, iż słabe jednostki będą zdolne funkcjonować nawet, jeśli tymczasowo zostaną całkowicie wyparte przez wroga. Jest jeden warunek - nie może ot tak poświęcić życia w obronie kogoś, kto w gruncie rzeczy nie jest istotny... Tą silną jednostką oczywiście był sam Roy, lecz w głębi duszy, a nawet w swym nowym toku myślenia, dalej wierzył, że akurat zwykli ludzie mogą uniknąć wplątania się w konflikt oraz kiedyś zaakceptują odmienność. Jakież to naiwne. Nawet zdawał sobie z tego sprawę, że to niemożliwe, a mimo to... nieważne.

- Mów mi po imieniu. Stopień i różnica wieku nie gra roli.

Odparł za to po chwili milczenia, aby lepiej prowadzić rozmowę z Madarą. Wyglądał on na młodą osobę, mającą mniej wiosen na karku, niż Roy, więc być może z tego powodu zwracał się do niego w tak oficjalny sposób. Mogła to być również kwestia stopnia wojskowego, ale w sumie to Mustangowi był obojętny powód. Chciał, żeby ta konwersacja prezentowała się nieco luźniej.

- Znam... trzy osoby. Jeden z nich jest dzisiaj podpułkownikiem, nazywa się Breda, on mnie wtajemniczył w to... wszystko. Jego wuj, emerytowany żeglarz, to druga osoba. Ten z kolei uczył mnie, jak panować nad Fullbringiem. O trzecim, wysoko postawionym generale sił zbrojnych, jedynie słyszałem, ale nie miałem okazji zamienić z nim na spokojnie choćby kilku zdań.

Odpowiedział, nie próbując tym razem w ogóle naginać faktów, co często mu przychodziło z dziecinną łatwością. Tym razem po jego poważnej mimice oraz tonie głosu, wyczuwalne było to, jak bardzo przejął się tą sytuacją, więc oczywistym faktem było to, że mówi prawdę. Przy okazji Roy wyjechał w końcu z miasta, kierując się już na obrzeża Tokio. O tej godzinie nie było już korków, ruch odbywał się w sposób płynny, a i można było też rozwinąć nieco większe prędkości.


RE: Nerima - Madara Uchiha - 16-08-2012 17:35

-Dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia, ale dla twoich podkomendnych twój stopień wojskowy jak najbardziej gdyż świadczy o niezbędnym doświadczeniu pułkowniku.
Madara dał do zrozumienia że będzie odpowiedzialny za grupę ludzi. Zaakcentowanie stopnia byłego wojskowego miało świadczyć o jego doświadczeniu oraz uciszyć wszelkich pyskatych którzy zostaną wcieleni w ich szeregi.
-Wyłącznie w sprawach prywatnych będę się do ciebie zwracał po imieniu pułkowniku. Trzech fullbringerów a więc ile czasu potrzebujesz by ich zwerbować?
Czarne oczy Madary były teraz skupione na kierowcy.


RE: Nerima - Roy Mustang - 17-08-2012 15:58

Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że pytanie Madary nie zaskoczyło Roy'a. Wręcz przeciwnie, w życiu nie spodziewał się propozycji wcielenia w ich szeregi również tej trójki Fullbringerów. Jednakże z drugiej strony na dłuższą metę mogłoby to być pomocne, bowiem Shinigami posiadali znaczną przewagę liczebną. Mimo to, była pewna rzecz, która w tym nie bardzo się Mustangowi spodobała.

- Z całym szacunkiem, ale nie sądzę, aby pomysł zwerbowania emerytowanego żeglarza, a także generała, który przechodzi na emeryturę był dla nas korzystny. Oboje są w słabym stanie fizycznym, a w dodatku nawet w tym wieku dysponują słabym stopniem opanowania Fullbringa. Jedynym plusem byłyby wpływy tego drugiego, ale z tego, co o nim słyszałem... ryzykowalibyśmy wykryciem naszego projektu przez osoby niepożądane. Co innego podpułkownik Breda, on może nam pomóc i sądzę, że wystarczy mi miesiąc. Muszę najpierw dowiedzieć się dokładnie, jak on podchodzi do tego tematu, a dopiero potem zdecydować, czy można mu w pełni zaufać. W końcu Twój plan to nie przelewki.

Odpowiedział wyczerpująco na pytanie Madary, mimo iż ten się spodziewał raczej czegoś innego. Jednakże Roy nie zamierzał owijać w bawełnę, przedstawił sytuację rozmówcy taką, jaka jest naprawdę. Nie każdy nadaje się do współpracy, szczególnie przy takim projekcie. Pułkownik wiedział z własnego doświadczenia, że u każdego dobrego żołnierza istotniejsza jest mentalność oraz nastawienie, aniżeli umiejętność precyzyjnego strzelania. Całą resztę można by zaliczyć do kategorii "mięso armatnie", lecz od nich oczekiwało się już tylko naiwności, a do tego minimum dobrych warunków fizycznych. Niestety, emerytowany żeglarz oraz powoli odchodzący ze służby generał US Army nie zaliczali się do obu grup z perspektywy Roy'a i Madary. Przy okazji czerwona Civic opuściła już całkiem centrum Tokio i skierowała się do bocznych ulic, gdzie znajdowało się mieszkanie pułkownika Mustanga.

[obaj zt]


RE: Nerima - Genko - 05-09-2012 23:35

Minęły jakieś dwie godziny, odkąd opuścił mieszkanie swojego kuzyna. Od jakiegoś czasu uznał, że coraz bardziej zaczyna szanować ciszę, spokój i samotność. Ostatnie wydarzenia wiele zmieniły w jego dotychczasowym życiu. Pomyśleć, że dopiero co uczył się w szkole, prowadził normalne życie (jak na gimnazjalistę), a teraz jego życie zostało obrócone o sto osiemdziesiąt stopni. Został postawiony przed wyborem zostania Quincym lub odrzuceniem tej mocy na rzecz prowadzenia swojego życia w sposób, jakby nic nie wiedział na temat istnienia Hollowów, Shinigami, czy innych ras ludzi i pustych. Niestety, los nie chciał przyjąć odmowy i pokierował przyszłością w taki sposób, aby Genko zrozumiał, że bez tych mocy może być w poważnym niebezpieczeństwie. Jednak, czy postanowił opanować te moce ze względów na siebie samego? Czy naprawdę był aż tak samolubny, czy było coś jeszcze, czego nawet nie brał pod uwagę? Czegoś takiego, jak miłość do rodziny, a w szczególności do Ayano. W końcu to na jej cześć nadał nazwę swojemu krzyżowi. Dziadek Yamamura uznał, że nie powinien tego robić, gdyż nie jest Bogiem Śmierci, aby nadawać imiona swojemu orężowi. Nie posłuchał.
Wyjął z torby krzyż, który oplótł w okół prawej dłoni. Przeleciał ponurym wzrokiem po całym łańcuszku, kończąc na krzyżyku. Przybliżył przedmiot do ust, składając na nim delikatny pocałunek. Wykonując ten gest przypominały mu się chwile, kiedy całował kobietę w czoło. Przygryzł wargę, odganiając wszechogarniający go smutek i żal do samego siebie, że nie był wystarczająco silny, aby zapobiec tej tragedii. Pospiesznie schował krzyż do torby, wydając z siebie ciężkie westchnięcie.
Nie wiedział nawet, kiedy znalazł się w parku Shakujii. Był to jeden z pięciu tutejszych parków, który był dość daleko od jego miejsca zamieszkania, aczkolwiek nie przeszkadzało mu to. Polubił spacer, a tym bardziej pogodę, która panowała na zewnątrz. Wiał bowiem delikatny wiatr, który od czasu do czasu dmuchał i huczał ze znacznie większą mocą. Zbierało się na burzę już od jakiegoś czasu. Przy takiej chłodnej temperaturze, jaka teraz panowała na zewnątrz, czuł się niczym ryba w wodzie. Niestety, nie mógł wiecznie spacerować, jego ciało, a w szczególności nogi, również miało granice wytrzymałości, dlatego ucieszył się, gdy dostrzegł pustą ławkę oddaloną od niego o jakieś 6 metrów. Wiele mu to nie zajęło, szczególnie, że lekko przyspieszył, doskakując do ławki w niespełna 6 - 7 sekund. Usiadł, założył nogę na nogę, a następnie odetchnął z ulgą. Zdjął torbę, opierając ją o swój prawy bok, a następnie zwrócił swoje spojrzenie w kierunku szarawego nieba, wypatrując jakichś chmur, jednak na daremno.


RE: Nerima - John Brokhovich - 26-09-2012 18:36

-Przystanek Nerima- wywnioskował z głosu wewnątrz swojego autobusu John. Pomyślał, że to już czas aby wysiąść. Nasiedział się, jadąc z lotniska w kireunku wchodnim, o czym dowiedział się obserwując niebo i położenie słońca. Dzień chylił sie ku zachodowi, jednak John ani myślał o pójściu do jakiegoś hotelu. Jeśli później nie będzie miejsc, może prześpi się w jakimś schronisku młodzieżowym. Teraz jednak chciał pozwiedzać wschodnią częśc Tokio. Przechadzał się uliczkami Nerimy, która notabene była dość spokojną dzielnicą. Ludzie spieszyli w swoich kierunkach, nie zwracając uwagi na Johna, który wyróżniał się z tłumu Azjatów. Chłopak zastanawiał się, co może zrobić aby podciągnąć swoje umiejętności Fullbringera. Z takimi jak teraz, nie był żadnym wsparciem dla organizacji, do której należał, czyli do moskiweskiej Yawaty. Póki co nie dostał żadnej misji, więc postanowił poszukać, może nawet wsparcia dla Yawaty, w postaci nowych członków, albo chociaż partnerów do walki i rozmów.
-Niech się dzieje wola nieba- powiedział patetycznie John, osuwając się na jedną z ławek i obserwując przechodzący tłum ludzi, zapewne spieszących ku swym domostwom. Nie mógł wychwycić żadnej interesującej postaci, o reiatsu większym niż złamany cent. Chociaż może nie szukał dostatecznie dobrze i przegapił jakiegoś osobnika...


RE: Nerima - Genko - 29-09-2012 12:21

Chłopak długo rozmyślał nad wydarzeniami ostatnich dni. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że nawet nie był w stanie zastanowić się, co jest dla niego dobre, a co złe. Nie był w stanie dokonać wielu rzeczy, za co znienawidził siebie samego. Musiał stać się silniejszy, aby ponownie nie doszło do żadnego wypadku. Nie chciał, aby ktokolwiek, kogo kochał, miał cierpieć z powodu jego niemocy. Wystarczyło mu śmierci na jakiś czas. Od jakiegoś czasu opierał łokcie o swoje kolana, chowając twarz w dłoniach. Pozostawał w takiej pozycji, nie chcąc przez chwilę patrzeć na otaczający go szarawy świat. Za dużo osób zginęło... Zbyt wiele rzeczy się wydarzyło... Dlaczego? Dlaczego wszyscy w okół mnie muszą tracić życie? Dlaczego każdy, kogo spotkam, kogo zdążę polubić... Kogo pokochać... Musi zawsze zostać wplątany w jakieś wydarzenie, które zostało zapisane na mojej linii życia... Dlaczego...
Zdziwił się, gdy poczuł zbliżające się Reiatsu. Trudno było go nie wyczuć, było ogromne w stosunku do tego poziomu, który posiadał Genko. Odsunął palec wskazujący od środkowego u prawej dłoni, aby móc dostrzec, kto posiadał takie pokłady energii, jednak w okół spacerowało teraz wiele osób i trudno było to ocenić. Ponownie zasłonił prawe oko, jednak wyczuł, że energia zatrzymała się niedaleko. To musiało oznaczać, że ktoś zasiadł w niewielkiej odległości od niego lub, że odnalazł swój cel, który zaraz zabije. Może Kageyoshi przybył, aby dokończyć to, co zaczął? Pospiesznie podniósł wzrok, jednak nie wypatrzył tej osoby, którą by chciał. Cieszył się, że ludzie są zbyt zajęci swoimi sprawami, aby przyglądać się innym, którzy siedzieli w tym miejscu, bo na pewno zawezwali by milicję w sprawie jego podejrzanego zachowania. Spojrzał na ławkę oddaloną o jakieś 6 metrów na jego prawo, skąd dochodziła niekontrolowana energia. Siedział tam jednak mężczyzna, który przyglądał się przechodniom. Czyżby został wysłany, aby mnie zabić? - Pomyślał. Skorzystał z okazji, że ludzie przemieszczają się w takim tempie, że usłyszeli by tylko strzępy jego słów, aby odezwać się w stronę osobnika. Wiedział, że jego energia jest słabo wyczuwalna, jeśli nie była w ogóle wyczuwalna z powodu na znikomy jej poziom, jednak walczył już z kimś na wyższym poziomie. Musiał chronić bliskich.

- Przyszedłeś, aby odebrać mi życie? Czy może chcesz zabić kogoś z moich bliskich... ? Powiedz śmiało... Chętnie wysłucham tego, co mają do powiedzenia sprzymierzeńcy Kageyoshi'ego...

Wypowiedział na tyle głośno, żeby słowa dotarły do mężczyzny. Nie odwrócił się jednak w jego stronę, gdyż nie miał ochoty na niego patrzeć. Od tej chwili każdy był potencjalnym sprzymierzeńcem Kageyoshi'ego, który przyszedł, aby dokończyć to, czego nie zrobił ten drań.