Bleach OtherWorld PBF
Plac zewnętrzny / Brama główna - Wersja do druku

+- Bleach OtherWorld PBF (http://www.bleachow.eu)
+-- Dział: Soul Society (/forum-5.html)
+--- Dział: Dywizje (/forum-22.html)
+---- Dział: Kompleks Centrali 46 (/forum-73.html)
+---- Wątek: Plac zewnętrzny / Brama główna (/thread-1434.html)



Plac zewnętrzny / Brama główna - Skye - 08-10-2018 21:09

Kompleks centrali Czterdziestu Sześciu jest wyjątkowo odosobnionym miejscem Seireitei. Posiada nie tylko dwie warstwy murów - pierwszą o kwadratowym kształcie nadzorowaną przez strażników i dywizjonistów Gotei, a także drugą, kolistą pilnowaną już przez wydzielone specjalne służby będące częścią Onmitsukido - lecz także niemal cały obiekt jest skryty pod ziemią. Dodatkowo wewnętrzny pierścień murów stanowi permanentne źródło bariery, która normalnie okala całe Seireitei i do jego budowy również wykorzystano Sekkiseki powstrzymujący wszelką energię duchową.
Na powierzchni, między wspomnianymi fortyfikacjami, znajduje się dość rozległy plac. Prowadzą do niego cztery bramy, każda wytyczona z innego kierunku świata. By jednak przedostać się przez wewnętrzny pierścień oraz barierę duchową, należy skorzystać tylko z jednego przejścia, które jest strzeżone zawsze przez wykwalifikowanych anonimowych Shinigami.
W samym centrum położony jest okrągły, dość niski budynek stanowiący tak naprawdę przedsionek do całego kompleksu. To w zasadzie jedyna droga łącząca kwatery radnych z powierzchnią Soul Society. Wokół obiektu natomiast znajduje się jeszcze sztuczny zbiornik wodny, co ma jednakże tylko walory estetyczne. Ponad nim poprowadzony został oczywiście pomost, którym można bez problemu pokonać krótki odcinek od bramy głównej, aż po drzwi budynku.



RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Vidar - 09-10-2018 09:45

Jedną z największych zalet mojej mocy był bardzo krótki czas rekonwalescencji po wszystkich misjach oraz przydziałach. Wynosił on właściwie tyle, co nic. Raporty mogłem składać właściwie od razu po powrocie. Nie potrzebowałem leżenia w skrzydle szpitalnym. Energia życiowa, którą zapewnia mi Yggdrasil jest prawie nieskończona. Często nie czuję nawet zmęczenia. Potrafię nie spać do kilku dni, jeśli sytuacja tego wymaga. Dzięki mnie nawet Sayamaka wyszedł ze wszystkiego bez szwanku, chociaż jego żona już czekała na jego powrót by zapewnić zasklepienie ran. Jego, niestety były psychiczne, a nie fizyczne. Tych nie uleczy najlepszy medyk.
Zaraz po badaniach, które oczywiście nie wykazały żadnych zmian, również dzięki pomocy drzewa życia, udałem się wprost do rady. Ten raport, oczywiście mógł poczekać, zostać przesłany tradycyjnymi kanałami, aczkolwiek sytuacja, w której się znajdowaliśmy nie cierpiała zwłoki. Onmitsukido nie mogło działać tak, jak do tej pory. Ostatni przewrót doprowadził do podziałów, które zagrażają całemu społeczeństwu dusz. Sytuacje, takie jak na pustyni nie mogą się znów zdarzyć. Musimy mieć przejrzystość. Połączyć siły z Gotei, zamiast spierać się o to kogo to jurysdykcja. Siły wywiadowcze są źle zarządzane i pora to zmienić. Chociaż nie wolałbym nie wychodzić z cienia, moje preferencje się tutaj nie liczą. Ktoś musi wystąpić z szeregu dla dobra populacji. Tego wymaga moja lojalność.
Przeszedłem przez jedną z czterech bram nie zostając zatrzymanym. Tym razem nie zakrywałem sobie twarzy tą czarną szmatą. Nie było takiej potrzeby. Mój ubiór, chociaż potargany i poszarpany, jednoznacznie wskazywał na przynależność do Onmitsukido. Stąd żaden gwardzista Gotei nie będzie mnie zatrzymywać. Przemknąłem przez dziedziniec pospiesznym krokiem nie znoszącym sprzeciwu. Zatrzymałem się dopiero przed strażnikami broniącymi głównego wejścia mierząc ich wzrokiem.
- Dowódca Riteitai, Vidar. Mam raport odnośnie renegata Hijikaty, który rada będzie chciała usłyszeć jak najszybciej. Sprawdźcie, jeśli musicie. Dopiero wróciłem. – skinąłem na obydwu krzyżując ręce na piersi oraz nieznacznie podnosząc swoją presję duchową.
Chciałem by poczuli powagę sytuacji, jeśli zaczną zachowywać się opieszale.


RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Skye - 09-10-2018 12:11

Vidar, jako dowódca oddziału Riteitai, a zatem wysoko postawiony oficer Onmitsukido, nie był zatrzymywany przez nikogo. Straż z ramienia Gotei przepuściła go bez najmniejszych problemów. Plac między standardowymi murami Seireitei, a pierścieniem wewnętrznym okalającym główne wejście do kwater radnych świecił pustkami. Oprócz maszerującego pewnie Shinigami przebywało tutaj czterech gwardzistów uzbrojonych w ceremonialny oręż. Ich całe odzienie składało się z czarnego, nader luźnego materiału. Nie krępowało ruchów, a przy tym doskonale ukrywało ich tożsamość. Vidar doskonale był obeznany z mundurem Onmitsukido.
- Oczywiście, dowódco - odparł bez większego zastanowienia jeden z nich. - Otrzymaliśmy informację, że po rekonwalescencji złożysz Centrali raport.
Procedura była wyjątkowo przyspieszona. Nic zresztą dziwnego, skoro z perspektywy czy to Rady, czy nawet Gotei, misja, w której uczestniczył Vidar miała kluczowe znaczenie dla przyszłości Soul Society. Odpowiednie osoby pociągnęły więc za odpowiednie sznurki, żeby nie obarczać jeszcze powracającego wojownika dodatkowymi problemami.
Wrota zostały rozchylone, a oczom Vidara ukazał się znajomy mu prosty most prowadzący prosto do najwyżej położonej komnaty kompleksu Centrali Czterdziestu Sześciu. Nie był jednakże tutaj sam. Otóż w połowie drogi o balustradę opierał się zdecydowanie pozostający w jego pamięci mężczyzna w osobie Sanosuke Shihoina. Trzeci oficer pierwszego oddziału stał w miejscu, które teoretycznie nie było przeznaczone dla nikogo z ramienia Gotei, nie licząc wyjątkowych sytuacji.
Sanosuke podniósł głowę i lekko przechylił ją w kierunku, z którego nadchodził Vidar. Dopiero, gdy wrota zostały zatrzaśnięte za plecami dowódcy, oficer także odszedł od balustrady, a później powolnym krokiem wyszedł naprzeciw młodszemu mężczyźnie.
- Dokładnie tak, jak o tobie mówią oraz jak cię zapamiętałem. Perfekcjonista na służbie w każdym calu. Gdy tylko wróciłeś do zdrowia, idziesz złożyć raport - ton, jakiego używał Sanosuke, brzmiał nader przyjacielsko. - Dobrze mieć kogoś takiego po swojej stronie - uzupełnił po chwili wypowiedź, gdy przystanęli w komfortowym dystansie do prowadzenia rozmowy, by Vidar nie odebrał go w negatywny sposób.
- Pozwolisz, że zajmę ci chwilę? Możemy pominąć kurtuazje, skoro jesteśmy już poza moim biurem, a to chyba jedyne miejsce, w którym w istocie nikt nie będzie nas podsłuchiwać.



RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Vidar - 10-10-2018 09:07

Tak, jak się spodziewałem. Wszystkie przejścia stały przede mną otworem, co samo w sobie jest trochę tragiczne. Jak można nie wylegitymować osoby, która udaje się do rady? Nawet jeśli jest dość dobrze znana? Zwłaszcza po całym burdelu z tym pustym podszywającym się pod naukowca. Skoro ktoś miał takie umiejętności, tym bardziej powinniśmy mieć się na baczności. Przysięgam, czasami wydaje mi się, że wystarczy tutaj wejść z odpowiednią pewnością siebie by przepuścili kogoś aż pod same wrota.
Tym gwardzistom, oczywiście nie odpowiedziałem niczego. To nie moja praca, ni moja jurysdykcja, chociaż pewnie napomknę coś o tym odpowiednim osobom o tym decydującym. Moja twarz nawet nie powinna być tak bardzo znana. W końcu cały ten czas byłem w Czarnej Dywizji, nawet nie przechodziłem tymi wrotami dopóki nie przeniesiono mnie do Riteitai, co nie miało miejsca nawet rok temu. Zdecydowanie powinniśmy wprowadzić więcej kontroli.
Skinąłem tylko gwardzistom gdy otwierali bramę. Widok kogoś czekającego na moście był bynajmniej dziwny, a nawet trochę niepokojący, jednak nie stanąłem jak słup w bramie. Wystąpiłem na przód, pozwalając by się za mną zamknęły. Nie spodziewałem się, że znów spotkam Shihoina, a już na pewno nie tak prędko. Od początku jego osoba stanowiła dla mnie zagadkę, czego absolutnie nie tolerowałem. Już wcześniej miałem wziąć go pod lupę, a może się okazać, że wyciągnę teraz od niego więcej niż przyniosłoby moje śledztwo.
- Rzadko muszę wracać do zdrowia po jakimkolwiek przydziale panie Shihoin. – odpowiedziałem dość neutralnie, acz spoglądałem dość podejrzliwie – Ma pan całkowitą rację, dobrze jest mnie mieć po swojej stronie, tylko… Czyja to strona? – podszedłem kilka kroków bliżej by upewnić się, że rzeczywiście jesteśmy w jedynym możliwym miejscu, gdzie nie można nas było podsłuchać.
O dziwo, to rzeczywiście były te cztery metry kwadratowe, których w których nie dało się usłyszeć czyichś rozmów bez ryzyka wykrycia. Zostało to przetestowane kilkukrotnie przez mój oddział, kiedy potrzebowaliśmy informacji o przeciwnikach rady. To, że on był tego świadom było tym bardziej niepokojące. Oparłem się o balustradę, zdzierając resztki materiału z karwaszy, chowając je w połach szaty. Nie mogłem się tak zaprezentować przed Radą. Lepiej było ukazać Zanpaktou w całości, nawet jeśli naprawdę wąska liczba osób wiedziała, że to jest jego forma.
- Skoro mamy pominąć kurtuazję… Może przejdźmy od razu do sedna. Jaka jest twoja rola? Byłeś związany z Radą, teraz przynależysz do służb Gotei, które się ich wyrzekło. Widzę tutaj konflikt interesów, dlatego ciekaw jestem jak udało ci się otrzymać to stanowisko. I przede wszystkim… Po czyjej jesteś stronie? – odwróciłem się do mężczyzny badając jego zachowanie, może ono mi coś powie.
Chociaż po kimś z rodu Shihoin spodziewałbym się lepszego opanowania własnej mimiki oraz emocji, niż nawet ja posiadam. Miałem do czynienia z prawdziwym politykiem i prawdą było, że czasami trudno mi było się z nimi równać. Nawet jeśli często przebywałem wśród szlachty podczas służby w Czarnej Dywizji.


RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Skye - 10-10-2018 16:07

Sanosuke nie odpowiedział na pierwsze pytanie zadane przez Vidara, najprawdopodobniej uznając je za retoryczne. Tudzież za zwyczajną szpilkę wbitą wbitą w osobę oficera, dawnego radnego, który do tej pory roztaczał wokół siebie podejrzaną tajemniczą aurę.
Gdy obaj panowie stanęli już stosunkowo blisko siebie, mierząc się spojrzeniami, mogli zacząć swobodną rozmowę. Obaj najwyraźniej mieli sobie do przekazania parę słów. Vidar rozpoczął konwersację, powracając zarazem do pierwotnie zadanego pytania.
- Jestem po stronie idei, jaka stoi za Oddziałami Obronnymi, za Centralą Czterdziestu Sześciu, za Strażą Królewską oraz samym Królem Dusz. Pozwól, że będę z tobą szczery od tej chwili - odparł enigmatycznie, choć po jego tonie można było wywnioskować, że po kilku sekundach pauzy wyjaśni, co miał na myśli. - Zostałem przyjęty do Rady w czasach, gdy Vash Uchiha piastował funkcję głównodowodzącego Gotei. Choć był to już schyłek jego rządów. Uczestniczyłem w rozprawie, na której stwierdzono jego winę - uśmiechnął się, podając ten fakt bardziej jako ciekawostkę. - Tak czy inaczej, szybko zrozumiałem, że całe Seireitei trawi od środka zepsucie. I nie mówię tutaj o tych rozsławionych precedensach, jak ten z Vashem w roli głównej. Korupcja, przekręty, układy, kłamstwa, manipulacje. Na każdym poziomie. Wiele dekad zajęło mi przeniknięcie do licznych środowisk, które generowały to zepsucie, poznanie koneksji, zrozumienie, na jakich zasadach to wszystko działa. Przy okazji, prócz wiedzy, zbierałem dowody. Bez nich skazałbym tylko siebie na śmierć, a innych puściłbym wolno - minimalnie się zaśmiał. - Punkt przełomowy nastąpił w momencie, gdy Ryuuzen Shirosekai oraz Arcydiabeł Sagalt dość mocno zniweczyli plany wielu swoich wspólników, których jak się okazało jedynie wykorzystywali. Ja wówczas wyszedłem z cienia, a ciągnąc za odpowiednie sznurki, doprowadziłem do ujawnienia kilku zorganizowanych akcji. Jedną z nich zatrzymałeś osobiście na terenie Gniazda Czerwi. Wielu konspiratorów zostało posadzonych w celach. Czułem się spełniony, ale to nie wystarczy. Przez moje otwarte działania zostałem zmuszony opuścić Radę, ale z moją wiedzą szybko znalazłem nową posadę u boku głównodowodzącego Koizumi Kisuke. Jestem kimś na wzór prawej ręki, doradcy, oficera dowodzącego. A przy tym nawet rozdzielenie od siebie organizacji Gotei i Centrali Czterdziestu Sześciu nie spowodowało, iż straciłem własne koneksje. Wielu radnych z jednej strony obawia się, czy nie posiadam haka także na nich, inni podchodzą do mnie z przesadzonym respektem. Jestem chwilowo kimś pomiędzy. Znam niemal wszystkie tajemnice Seireitei, a w tym również tą dotyczącą "czarnego oddziału" Onmitsukido. Jednakże, zacząłem od tego, że służę idei. Trzymam z tymi, którzy zdobyli moje zaufanie. A takich ludzi w Seireitei można policzyć na palcach obu dłoni. Nie musisz obawiać się z mojej strony żadnego szantażu, ani innych niecnych działań, Vidarze - zakończył swój przydługi monolog i wykonał minimalny ukłon samą głową, lekko przymykając powieki.



RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Vidar - 10-10-2018 19:10

Chociaż początkowo Shihoin nie wydawał się skory do dyskusji, spokojnie czekałem na jego wypowiedź starając się wyczytać cokolwiek z jego mowy ciała. Nie potrzebowałem jego całego życiorysu, a większość takowego najwyraźniej postarał się mi przedstawić. Było tam kilka interesujących faktów, aczkolwiek nie imponowały mi takie rzeczy, jak zostanie radnym za czasów Vasha, czy uczestnictwo w tamtych wydarzeniach. Czarna dywizja potrafiła dostać się wszędzie i istniała na długo przed tą dwójką. Nawet ja służę już blisko sześćdziesiąt lat. Widziałem tutaj tylko potencjał do rzeczywistego zdobycia informacji. Z tego, co potrafiłęm ocenić, ta historia trzymała się kupy, więc przynajmniej postanowił dotrzymać słowa danego na początku.
Obawiałem się, że ten mężczyzna może być niebezpieczny, wraz ze wszystkimi sekretami, którymi dysponował. Kwestią, która czyniła go podwójnie niebezpiecznym były jego ideał. Takie sprawy, podobnie jak honor, który też za takowy można uznać, nie miały prawa bytu w służbach specjalnych. Dobrze było mieć jakieś swój własny kod moralny, lecz najbardziej liczyło się to, jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się dla bezpieczeństwa ogółu. Ja przekroczyłem już więcej granic, niż mogę spamiętać. Ta linia bardzo łatwo się zaciera.
Słysząc o ideałach, które mają być wspólne dla Gotei, Rady oraz nas widziałem przed sobą tylko wielce niewygodną personę, którą może dobrze byłoby zlikwidować. Shihoin nie był obusiecznym mieczem. To katana, która skierowana w odpowiednią stronę może wyrządzić wiele szkód, albo jeszcze więcej dobrego. Kto by pomyślał, że będę używać takich japońskich metafor. To misja z Asagim musi dawać mi się we znaki.
- Zatem jesteś bardzo niebezpiecznym człowiekiem Sanosuke. Mało kto byłby w stanie przetrwać sztorm, jaki wywołał przewrót, a nawet uzyskać nową posadę. - odpowiedziałem kiwając głową z uznaniem - Jestem rad nie będąc na twoim celowniku, lecz skoro wiesz o czarnej dywizji, pewnie znasz również moją reputację oraz to, że niemądrym jest atakowanie mnie w jakikolwiek sposób. Doceniam, jednak szczerość i ze swojej strony zapewnię, że czarna dywizja nie rozpocznie śledztwa w sprawie twoich poczynań. Taka była moja idea po powrocie. Jesteś dużą niewiadomą dla całego wymiaru dusz, a wszyscy wolelibyśmy uniknąć podobnej sytuacji, jak z Shirosekaiem. - wzruszyłem jedynie ramionami nie wyglądając jakbym przepraszał, nie miałem takiego zamiaru, powinien zrozumieć taką decyzję.
- Powiedź zatem jakie są twoje ideały Sanosuke oraz jak dużo wiesz o czarnej dywizji? - spojrzałem mu w oczy wzrokiem nie znoszącym kłamstwa.
Pomimo mojej postawy w każdym ruchu dało się wyczytać szkolenie sił specjalnych oraz wysokiego rangą wojownika.


RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Skye - 10-10-2018 21:42

- Ani myślę atakować cię w żaden sposób - odparł Sanosuke szczerze i z uśmiechem kryjącym wszelkie emocje.
Rozumiał doskonale, dlaczego Vidar zaczął mieć wątpliwości, a także spróbował przekonać dwojako swojego rozmówcę do tego, by ten nie podejmował w przyszłości pochopnych decyzji. Wypowiedź dowódcy Riteitai można było bowiem odebrać zarówno jako propozycję pewnego układu, jak również groźbę. Niewykluczone, że Sanosuke, doświadczony polityk, a przy tym szlachcic i manipulator, zinterpretował słowa rozmówcy na jeszcze więcej sposób. Niewiele dał jednak po sobie poznać, skrywając za przyjacielską maską wszystkie myśli.
- Wiem wystarczająco dużo. Jestem jednym z tych radnych, którzy doskonale wiedzieli o istnieniu tej jednostki i nierzadko wpływali na jej kolejne działania - zapewnił Vidara, gdy ten nie wyciągnął tego wniosku. - Tak czy inaczej, gram z tobą w otwarte karty. Moje cele są zbieżne ze zjednoczeniem Shinigami w Seireitei, wyplenieniem tego zepsucia, zdrajców, wszystkiego, co działa na niekorzyść Soul Society. Jedynie metody, które obieram... nie zawsze należą do najczystszych. Chcę, abyś był świadomy tego kim jestem i z kim współpracujesz. Tajemnice nam tutaj nie posłużą. Pozwól więc, że teraz ja zadam ci pewne pytanie. Z takim doświadczeniem w Onmitsukido oraz Gotei, siłą, z którą mógłbyś mierzyć się z kapitanami... nie patrzysz w przód? Przy takich przydziałach, twoja sława może cię pewnego dnia wyprzedzić... - rzekł, umyślnie przeciągając ostatnią sylabę i pozostawiając wypowiedź niedokończoną. Spojrzał wyczekująco na swojego rozmówcę.



RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Vidar - 12-10-2018 08:52

Wierzyłem, że Sanosuke posiadał wystarczająco instynktu samozachowawczego by w żaden sposób nie utrudniać mi życia, jednak lata spędzone w Onmitsukido nie pozwalały mi ufać komukolwiek bezgranicznie. Człowiek o jego koneksjach może być bardzo niebezpieczny. Bardziej, niż chciałbym to przyznać, zwłaszcza jeśli ma pojęcie o Czarnej Dywizji oraz mógł wpływać na jej przydziały. Teraz, gdy został wydalony z rady te informacje w jego rękach są podwójnie niebezpieczne…
Pytaniem, które nurtowało mnie najbardziej było czego on właściwie chce? Po co napisał tę wzmiankę na moich ostatnich rozkazach od rady przed udaniem się do świata żywych? Czy rzeczywiście mogła być to tak prosta idea jak zjednoczenie naszego wymiaru? Mogła być szeroko postrzegana, a ostatnie, czego Seireitei potrzebuje to fanatycy z misją. Ten mężczyzna był dla mnie bardzo ciężki do rozpracowania. Ubolewam nad tym, że spotkałem się z nim teraz, a nie po swoim własnym śledztwie. Cholera, nawet wiedział, że powinien tu na mnie czekać. Czuję, że jestem lekko na straconej pozycji. Nie cierpię być nieprzygotowany.
- Skoro się tutaj spotykamy Sanosuke, najwyraźniej moja sława już zaczyna mnie wyprzedzać. – spojrzałem na niego dość wymownie – Moje moce nie są do końca przystosowane do działania w Onmitsukido. Najpewniej znów będę musiał zmienić przydział zanim dopiszą mnie do jakiejkolwiek misji Gotei. Zna mnie już troje kapitanów oraz kilku poruczników. Coraz ciężej jest się ukryć. – odpowiadałem mu rzeczowym tonem – Twoje idee… Pasują do Czarnej Dywizji, jednak ona sama nie będzie w stanie zaprowadzić cię do celu. Nie beze mnie. Jeśli tego właśnie szukasz, niestety to się nie uda. Skoro wiedziałeś, że możesz mnie tutaj odnaleźć, wiesz również, że jestem do bólu lojalny wobec Rady. Czarna Dywizja nie będzie na usługach nikogo innego. – zakończyłem twardym tonem.
- Przyznam jednak, że wizja zjednoczonego wymiaru duchowego jest czymś, co coraz częściej zaprząta mi głowę. Ostatnie wydarzenia doprowadziły nas na skraj wojny domowej, a przydziały, które dostałem ostatnio uświadomiły mnie, że bez zjednoczonego Seireitei możemy nie przetrwać. Na świecie dzieje się zbyt dużo byśmy skakali sobie do gardeł. Dlatego miałem dzisiaj odbyć z Radą dość poważną rozmowę. – spojrzałem na budynek przede mną zdeterminowany, by zaraz powrócić do mężczyzny – Domyślasz się, co miało być tematem głównym? – uniosłem pytająco brew.


RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Skye - 12-10-2018 11:39

Pewność siebie oraz stosunkowo dobry humor z niej wynikający nie opuszczały Sanosuke. Nieustannie trzymał on fason arystokraty, który w odpowiedni sposób prowadzi swoje dyplomatyczne gry, by zawsze być w stanie zaskoczyć swoich rozmówców. Tak, jak to uczynił już z kilka radnymi, głównodowodzącym, czy teraz Vidarem.
- Jestem doskonale tego świadom. W końcu rekruci przynależący do czarnej dywizji nie są przypadkowymi Shinigami, lecz skrupulatnie wyselekcjonowaną grupą zdolną do przede wszystkim podejmowania decyzji oraz improwizacji. Nie podważyłbym lojalności nikogo z was, o ile nie dano by mi twardego dowodu pod sam nos - doprecyzował, lecz mimo wszystko zostawiając sobie nieduży dystans, by przypadkiem nie przekonać Vidara do swojej ślepej wiary, jakoby ten jeden oddział miał być pozbawiony skaz. - Lecz czarna dywizja jest podlegała radzie, a ja nadal mam tam sporo do powiedzenia zza kulis. To już czyni z nas wspólników. I nie chciałbym tego zmieniać.
Shihoin brzmiał w pewnym stopniu przekonująco. O ile faktycznie można tego słowa użyć wobec tak doświadczonego polityka. Był przygotowany merytorycznie do tej rozmowy, a szlacheckie doktryny jedynie pomagały mu w odpowiednim doborze słów. Mimo wszystko, kolejne zdania wygłoszone przez Vidara, lekko zatroskały oficera pierwszego dywizjonu. To mogła być pierwsza uczciwie szczera reakcja, jaka tego dnia zagościła na twarzy Sanosuke.
- I w tym się oboje zgadzamy. W obecnym stanie Seireitei samo generuje problemy. Mogę z całą pewnością powiedzieć, jaki będzie temat wyjściowy tej rozmowy, lecz główny? Tego faktycznie mogę się tylko domyślać. Lub też na niego wpłynąć, aby się w tych domysłach nie pomylić - usta sędziwego mężczyzny na nowo uformowały ten charakterystyczny uśmiech. - Potraktuj to jednak jako propozycję, a razem rekomendację z mojej strony, Vidarze. Jestem zdania, że z obecnej pozycji - zwierzchnika Riteitai oraz Kuroitai, czym akurat nie możesz się chwalić - wiele nie zdziałasz. Mówiąc o kroku w przód, miałem na myśli twój awans. Obaj jesteśmy ludźmi, którzy doskonale poznali struktury zarówno Centrali Czterdziestu Sześciu, jak i Gotei, co daje nam przewagę informacji. Szanuję twoją pracę, doświadczenie oraz metody. Chcę cię poprzeć.
Otwarcie przyznał w końcu swoje intencje Sanosuke. Kontekst, jaki wpierw nadał całej rozmowie nie był jednak bez znaczenia. W dość złożony sposób wyłożył swoje motywy opierając wszystko na faktach, a w zamian miał okazję lepiej poznać Vidara.



RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Vidar - 13-10-2018 08:14

Przytaknąłem tylko na wyjaśnienia Shihoina na temat Czarnej Dywizji. Oczywiście nie wszyscy mieli do niej dostęp. Była sekretem nawet przed większością rady. Skoro wszyscy weń zamieszani wierzą w jej lojalność, nie mogłem sprawić się lepiej. Prawdą jest, jednak, że nasze poczynania nie są tak zaślepione, jak kilka lat wstecz. Zdrada byłego dowódcy sprawiła, że podjąłem odpowiednie kroki zabezpieczające przyszłość Seireitei, jak i naszego oddziału. W tym celu przeprowadziłem śledztwo, w którym poznałem kilka nazwisk radnych odpowiedzialnych za nasze rozkazy. To tak na wszelki wypadek, gdyby nasi przełożeni znów okazali się zagrożeniem dla reszty społeczeństwa.
- Wygląda na to, że nawet nie byłbym w stanie tego zmienić, chociaż wygląda na to, że walczymy po tej samej stronie. - odpowiedziałem z lekkim przekąsem - Przyznam, że dobrze byłoby mieć kogoś w Gotei z twoimi umiejętnościami.
Wyglądało na to, że udało mi się wywołać prawdziwą reakcję ze strony znakomitego polityka oraz szlachcica. Pomimo całego wywodu, który brzmiał przekonująco, trudno było ufać słowom polityka. Tym bardziej tak doświadczonego w zdobywaniu wiedzy, jak on. Zdolności analizy oraz przewidywania wydarzeń były u niego wręcz niepokojąco rozwinięte. Nawet Lisica nie wiedziała jeszcze, że mam zamiar wywalczyć sobie awans, a jednak on już tu na mnie czekał. Nie jestem wylewnym typem, nawet w czarnej dywizji, dlatego to co najmniej dziwne. W każdym razie...
- Dobrze będzie mieć cię po mojej stronie Sanosuke. - pozwoliłem sobie na mały, skromny uśmiech - Rzeczywiście zdecydowałem, że w świecie jest zbyt wiele zagrożeń byśmy poradzili sobie z nimi bez jedności, a obecny dowódca sił Onmitsukido nie poradzi sobie z tym zadaniem. Nie wiem do końca, jak potoczy się ta rozmowa, ale mam nadzieję, że wyjdę z niej jako dowódca więcej niż tylko Riteitai oraz Kurotai. Według mnie nie ma lepszego kandydata, nie z moją wiedzą. - przyznałem lekko przytakując - Powiedź mi tylko... Skąd wiedziałeś? - spojrzałem na niego bez udawanego zaintrygowania.


RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Skye - 13-10-2018 11:02

- To nie jest kwestia tego, co wiedziałem lub nie, tylko poprawnych i oczywistych wniosków - wyjaśnił z niezmąconą pewnością wybrzmiewającą w głosie. - Prawda jest taka, że od czasu restrukturyzacji Onmitsukido jest zarządzane niewłaściwie. Dowódca to jedynie osoba wyznaczona tymczasowo przez radnych. Choć z pewnością jest w pewnym stopniu kompetentna, to szczególnie teraz, gdy żaden z kapitanów Gotei, często charyzmatycznych i utalentowanych wojowników oraz liderów, nie piastuje tej funkcji, należy ją obsadzić kimś o zbliżonym profilu - Sanosuke nawet nie próbował udać zaskoczenia, że Vidar myślał dokładnie w tych samych kategoriach. Obaj byli świadom tego, że Onmitsukido potrzebuje zmian, a obecne status quo nikomu w Seireitei nie służy. - Reisa Shihoin-dono posiada za sobą niepokojącą przeszłość, Kagaku Tsuki-san wybrała pracę w Instytucie Rozwoju i Technologii, a Isei Akaike-san zwyczajnie by ta funkcja przerosła w krótkim czasie. Skoro więc na czele sił specjalnych Centrali ma stać osoba zaznajomiona z nimi, to czy wybór mógłby być inny? - spytał retorycznie, uśmiechając się od ucha do ucha.
Sanosuke wyglądał niezwykle przyjaźnie. Była to jednak metoda na zachowanie swojego wizerunku. Niezależnie od okoliczności, on zawsze sprawiał wrażenie wszystkowiedzącego. Ile spośród wniosków i słów było efektem improwizacji oraz wynikiem zdolności dyplomatycznych, to już pozostawało tajemnicą.
Oficer, niegdyś radny, ledwo zauważalnie kiwnął głową, jakby chciał dać znak usatysfakcjonowania, że ta rozmowa przebiegła w taki sposób, a nie inny. Ruszył następnie do przodu, a mijając Vidara, położył mu na moment dłoń na barku, dwukrotnie go po nim poklepując.
- Powodzenia. Przy okazji... wstępna ekspertyza kapitan Tsuki wykazała, że ciało i zanpakutou Hijikaty, które dostarczyliście, zawierają zaskakująco wiele informacji. Dobra robota - to mówiąc, Sanosuke udał się w kierunku wyjścia z terenów Centrali.

Kontynuacja



RE: Plac zewnętrzny / Brama główna - Vidar - 14-10-2018 07:49

Sanosuke miał rację. Rzeczywiście niektóre zdarzenia można było przewidzieć. Z wystarczającą ilością danych do analizy możliwym było wyciągnięcie takich wniosków, jednak w moim przypadku nie powinno być to tak oczywiste. Mógłbym nadal chcieć piastować swoje stanowisko w Kurotai, nie wychodząc ponad szereg. Może moje przejście do Gotei nakłoniło szlachcica do myślenia w takich kategoriach. Można to było potraktować jako swoisty krok naprzód, chociaż raczej w bok. W każdym razie ta wiedza nie jest dla mnie niebezpieczna. Jego wsparcie pewnie będzie przydatne.
- Zatem nie byłem pierwszym, oczywistym wyborem? - uśmiechnąłem się nieznacznie słysząc listę innych kandydatów, o ile tak mógłbym ich odebrać - Onmitsukido opowie się za silnym liderem. Zjednoczenie reszty oddziałów pod moim sztandarem nie powinno być trudne. Jak sam powiedziałeś, moja sława zaczyna mnie wyprzedzać. - pozwoliłem sobie na przyjazny uśmiech podobny do tego, który nosił mój rozmówca.
Nie tylko on potrafił grać w tę grę. Nie bez powodu byłem tak skuteczny w swojej służbie w Czarnej Dywizji. Ze szlachcicami obywałem się pewnie dłużej niż ktokolwiek inny w służbach specjalnych. Rzeczywiście, nie mogło być lepszego kandydata.
Przytaknąłem Shihoinowi, gdy podszedł bliżej by położyć mi dłoń na ramieniu. Nie doceniałem tego typu podejścia. Nie jesteśmy dobrymi znajomymi, ale tym razem nie dam mu tego odczuć. Przecierpiałem, jak to wiele razy bywało, a odezwać postanowiłem się zaraz po jego odejściu, kiedy jeszcze był w zasięgu słuchu.
- Shanosuke, Czarna Dywizja należy do mnie. Bądź uważny jak bardzo będziesz wpływać na jej rozkazy. Jeśli jest coś, co chciałbyś dzięki nam uzyskać, radziłbym wpierw przyjść do mnie o tym porozmawiać. - powiedziałem dość chłodnym tonem, jednak pozostawiając do interpretacji czy była to groźba - Miłego dnia, przyjacielu.
Skierowałem się do głównej sali obrad rady, nie było co więcej czekać.

z/t